Sprawa Kameruńczyka, który mógł zarażać kobiety wirusem HIV, zatacza coraz szersze kręgi. Już kilkadziesiąt osób zgłosiło się na policję. Wczoraj Simonowi M. postawiono zarzut zakażenia wirusem czterech kobiet. Policja chce, żeby sąd go aresztował.
"Cały czas zgłaszają się do nowe osoby - dzwonią, przysyłają maile. Są wśród nich kobiety, które twierdzą, że zostały zakażone wirusem HIV przez Simona M. Dostajemy też informacje o osobach, które mógł zakazić i o tym, że wiedział o swojej chorobie, a nawet mówił o niej znajomym. Wszystko sprawdzamy" - mówi rzecznik komendanta stołecznego Mariusz Sokołowski.
Simon M., uchodźca polityczny z Kamerunu, został zatrzymany wczoraj. Z ustaleń policji wynika, że mężczyzna zdawał sobie sprawę, że jest chory i może zakażać innych wirusem HIV. Simon M. nie przyznaje się. Twierdzi, że jest zdrowy. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Dziś Kameruńczyk zostanie przewieziony do prokuratury. Ta zdecyduje, czy wystąpi do sądu o jego aresztowanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|