Tuż po wyjściu Villas powiedziała, że jest bardzo szczęśliwa i że odzyskała już równowagę psychiczną. "Aż mi się chce płakać z radości. Bo jak się może czuć człowiek wypuszczony na wolność po takim doświadczeniu" - przyznała. Piosenkarka tłumaczyła, że trafiła do szpitala po tym, jak ktoś uwięził ją w jej mieszkaniu razem z psami. Bez jedzenia i picia. Powiedziała, że wie, kto to zrobił, ale nie ujawni tego. "Powiem później" - ucięła tajemniczo.
Od czasu, gdy niespełna trzy tygodnie temu Villas trafiła do szpitala w Stroniu Śląskim, jej pełnomocnik twierdził, że jest przetrzymywana bezprawnie. Dopiero nieco ponad tydzień temu, kiedy o jej losie miał decydować kłodzki sąd, artystka zdecydowała się zostać w szpitalu i poddać leczeniu. Dziś stwierdziła, że już czuje się dobrze.
W czasie, kiedy piosenkarka była na szpitalnym oddziale, z jej domu w Lewinie Kłodzkim wywieziono do schronisk wszystkie zwierzęta. Teraz trwa tam wielkie sprzątanie. Pracownicy schroniska dla zwierząt w Dzierżoniowie zaoferowali, że nie tylko za darmo uprzątną, ale też wyremontują posesję Villas. Tłumaczą, że znają ją od lat i darzą wielką sympatią.
Nie wiadomo, gdzie teraz będzie mieszkała Villas. Na pewno na razie nie wróci do swojego zdewastowanego domu.