Polacy nie pozostali obojętni wobec zbliżającej się tragedii dzieci z kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Aby lekarze mogli kupić lekarstwa, przynosili nawet swoje oszczędności.
Andrzej Pasternak zbierał pieniądze na nowy komputer - pisze "Fakt".
Co tydzień wrzucał do świnki skarbonki po kilka złotych. Kiedy jednak usłyszał o tym, że chorym na raka może zabraknąć środków na leki, wziął skarbonkę i powiedział mamie, żeby zawiozła go do szpitala.
"Te dzieci bardziej potrzebują moich pieniędzy - mówi "Faktowi" Andrzej.
Podobnie zareagowało tysiące ludzi."Jesteśmy ogromnie wzruszeni. Ludzie o dobrych sercach pokazali, że nie dadzą zrobić krzywdy naszym pacjentom" - mówi profesor Alicja Chybicka, dyrektor szpitala.
Od czwartku komornik zajął ponad 12 mln zł, które miały trafić do kliniki. Z dnia na dzień placówka stanęła przed groźbą zamknięcia.
Co tydzień wrzucał do świnki skarbonki po kilka złotych. Kiedy jednak usłyszał o tym, że chorym na raka może zabraknąć środków na leki, wziął skarbonkę i powiedział mamie, żeby zawiozła go do szpitala.
"Te dzieci bardziej potrzebują moich pieniędzy - mówi "Faktowi" Andrzej.
Podobnie zareagowało tysiące ludzi."Jesteśmy ogromnie wzruszeni. Ludzie o dobrych sercach pokazali, że nie dadzą zrobić krzywdy naszym pacjentom" - mówi profesor Alicja Chybicka, dyrektor szpitala.
Od czwartku komornik zajął ponad 12 mln zł, które miały trafić do kliniki. Z dnia na dzień placówka stanęła przed groźbą zamknięcia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane