Obiecywali szybsze zwolnienie z aresztu czy oddanie samochodu z policyjnego parkingu. Podawali się nawet za prokuratorów. Jednak byli policjanci skończyli swą działalność, gdy wpadli w ręce agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
"Dostaną zarzut płatnej protekcji. Obiecywali za pieniądze szybsze załatwienie spraw. Powoływali się na swe znajomości w policji" - mówi dziennikowi.pl Tomasz Frątczak, dyrektor gabinetu szefa CBA. Agenci dopadli przestępców dziś rano w Warszawie.
Trzej byli policjanci mieli przy sobie, wyniesione z policji, ściśle tajne dokumenty, amunicję i 25 tys. zł. Teraz Grzegorzowi S., Pawłowi K. i Robertowi S. grozi osiem lat więzienia. CBA zarzuca im płatną protekcję i podszywanie się pod prokuratorów. Mieli w tym wprawę, bo przez parę lat pracowali w policji. Wylecieli za łapówki.
A, według CBA, wkrótce do trójki przestępców dołączą kolejni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl