Szkół nie stać na gabinety stomatologiczne. Dlatego do dzieci przyjeżdżać będą obwoźne dentobusy. "To świetny pomysł" - mówi DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.
W Polsce nie ma sześciolatka, który nie byłby dotknięty próchnicą - alarmują stomatolodzy i zapowiadają, że biorą sprawy w swoje ręce. "Idealnym
rozwiązaniem w takiej sytuacji byłby powrót stomatologów do szkół na stałe, ale to nierealne" - przyznaje prof. Barbara Adamowicz-Klepalska, krajowy konsultant stomatologii
dziecięcej.
Większość gabinetów szkolnych zostało zamkniętych w latach 90. I chociaż pomysł powrotu opieki dentystycznej zgłosił niedawno minister edukacji, to nie udało się go wdrożyć. "Policzyliśmy, że potrzebne byłyby na to koszmarne pieniądze. Utworzenie i utrzymanie gabinetu dentystycznego to wydatek rzędu 200 tys. zł" - tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik resortu zdrowia.
Stomatolodzy nie poddali się jednak i postanowili gabinety do szkół dowieźć. Prof. Adamowicz-Klepalska prowadzi rozmowy z fundacjami zajmującymi się promocją zdrowia. Chodzi o utworzenie sieci dentobusów - przewoźnych gabinetów stomatologicznych, które odwiedzałyby wszystkie szkoły. Podczas takich wizyt lekarze kontrolowaliby stan zębów uczniów i udzielali rodzicom wskazówek co do dalszego leczenia.
"Dentobusy to bardzo dobry pomysł" - mówi wiceminister zdrowia, Jarosław Pinkas. Zapewnia, że jego resort włączy się w inicjatywę. "Regularne przeglądy stomatologiczne w szkołach są potrzebne. Pomogą nam wyedukować rodziców, którzy lekceważą problem zepsutych zębów u swoich dzieci, bo sami często mają fatalne nawyki higieniczne" - argumentuje Pinkas.
Większość gabinetów szkolnych zostało zamkniętych w latach 90. I chociaż pomysł powrotu opieki dentystycznej zgłosił niedawno minister edukacji, to nie udało się go wdrożyć. "Policzyliśmy, że potrzebne byłyby na to koszmarne pieniądze. Utworzenie i utrzymanie gabinetu dentystycznego to wydatek rzędu 200 tys. zł" - tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik resortu zdrowia.
Stomatolodzy nie poddali się jednak i postanowili gabinety do szkół dowieźć. Prof. Adamowicz-Klepalska prowadzi rozmowy z fundacjami zajmującymi się promocją zdrowia. Chodzi o utworzenie sieci dentobusów - przewoźnych gabinetów stomatologicznych, które odwiedzałyby wszystkie szkoły. Podczas takich wizyt lekarze kontrolowaliby stan zębów uczniów i udzielali rodzicom wskazówek co do dalszego leczenia.
"Dentobusy to bardzo dobry pomysł" - mówi wiceminister zdrowia, Jarosław Pinkas. Zapewnia, że jego resort włączy się w inicjatywę. "Regularne przeglądy stomatologiczne w szkołach są potrzebne. Pomogą nam wyedukować rodziców, którzy lekceważą problem zepsutych zębów u swoich dzieci, bo sami często mają fatalne nawyki higieniczne" - argumentuje Pinkas.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|