Policjanci z Lęborka nie mogli uwierzyć w cyfrę, która wyskoczyła na alkomacie. Myśleli, że aparat się zepsuł. Dlatego zrobili jeszcze jedno badanie. Wynik był ten sam. Rowerzysta miał ponad 6 promili alkoholu w wydychanym powietrzu.
Policjanci opowiadają, że mężczyzna w ogóle nie wyglądał na pijanego. Normalnie z nimi rozmawiał. Nie miał też najmniejszych kłopotów z podaniem swoich danych. Gorzej już było, kiedy dmuchnął w alkomat. Na wyświetlaczu pokazał się niewiarygodny wynik - 6,3 promila.
Policjanci w pierwszym odruchu pomyśleli, że aparat się popsuł. Ale kiedy rowerzysta dmuchnął w niego jeszcze raz, wynik był ten sam. A to oznacza, że mężczyzna powinien już dawno nie żyć.
Według specjalistów, śmiertelna dawka alkoholu to 4-4,5 promila. A tymczasem rowerzysta z Lęborka o własnych siłach dotarł do domu, bo policjanci po spisaniu danych puścili go wolno. Teraz odpowie za jazdę po pijanemu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl