Lekarz usłyszał kilkanaście zarzutów prokuratorskich. Jest wśród nich oskarżenie o zabójstwo, ale większość dotyczy korupcji. Zarzuty oparto na materiałach zebranych dzięki podsłuchowi w gabinecie Mirosława G. Funkcjonariuszom CBA udało się potem dotrzeć do siedmiu osób, których bliscy płacili za leczenie - pisze "Gazeta Wyborcza". 15 zarzutów o branie łapówek dotyczy zaledwie kilku tygodni na przełomie 2006 i 2007 roku.
Poza korupcją Mirosław G. jest podejrzany o znęcanie się psychicznie i fizycznie nad jednym z podwładnych w latach 2001-2002. Kardiochirurg miał go straszyć zwolnieniem z pracy, zmuszać do pracy po godzinach, a także grozić, że "go wykończy".
Kolejny zarzut dotyczy narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Mowa jest o mężczyźnie, który trafił na oddział szpitala MSWiA w listopadzie ubiegłego roku. Jego rodzina miała wpłacić potem do kiesy chirurga półtora tysiąca złotych.
Jednak najcięższe oskarżenie to zarzut zabójstwa pacjenta. Zdaniem prokuratury, Mirosław G. nie wziął pod uwagę faktu, że chory ma zapalenie płuc, nie przesunął terminu operacji, a to oznaczało, że godzi się na skutek w postaci śmierci pacjenta. Poza tym zdecydował o wyłączeniu utrzymującej chorego przy życiu biopompy, choć sam nie widział dokumentacji medycznej.