W ostatnim czasie na Wyspy Brytyjskie wyjechało - według różnych szacunków - od 1 do 2 mln osób. Głównie ludzie młodzi, często posiadający dzieci. "Stąd konieczność stworzenia szkół, aby te osoby, które chcą uczestniczyć w jakiejś formie polskiego kształcenia, miały taką możliwość. Ta sprawa będzie jednym z głównych priorytetów prac MEN w tym roku" - zapowiada Giertych. I dodaje, że jeżeli system się sprawdzi, zostanie przeniesiony także do innych krajów, gdzie jest dużo Polaków.
Polonijny model edukacji ma w skrócie wyglądać tak: młodzież, która uczy się w szkołach brytyjskich lub irlandzkich, równolegle będzie uczyć się w szkołach polonijnych, tzw. szkołach sobotnich. Program nauczania ma być tak skonstruowany, aby absolwenci nie mieli problemu, by sprostać wymaganiom polskiego testu gimnazjalnego czy matury. Nacisk zostanie położony na naukę języka polskiego, historii i geografii Polski. Egzamin będą mogli zdać tam, gdzie mieszkają.
Giertych zamierza też jeszcze rozwinąć i wzmocnić w Irlandii i Szkocji sieć szkół polonijnych. Od kilkudziesięciu lat tego typu placówki funkcjonują na terenie Anglii. Są pod opieką Polskiej Macierzy Szkolnej. Są tam również zajęcia z religii, a nawet ze śpiewu i tańców ludowych. Do polonijnej szkoły chodzi się raz w tygodniu - w sobotę, a zajęcia trwają przez cztery godziny. Problem w tym, że szkoły utrzymywane są przeważnie ze składek rodziców. To dlatego Giertych zapowiada, że teraz na ich funkcjonowanie zarezerwuje pieniądze w przyszłorocznym budżecie.
Dzieci i młodzież, które za rok rozpoczną naukę w polonijnych szkołach na Wyspach Brytyjskich, będą mogły zdać tam polski egzamin gimnazjalny, a nawet maturę. Dzięki temu nie będzie problemu z przyjęciem ich do liceum czy na studia, jeżeli wrócą do Polski - pisze DZIENNIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama