Gdyby mieszkańcy Podlasia rzeczywiście poszli do urn, to ich decyzja byłaby wiążąca. "Jeśli mieszkańcy powiedzą <tak>, to będzie budowa. Jeśli powiedzą <nie>, to uczynimy wszystko, by zmienić trasę. Nawet jeśli to opóźni budowę o wiele lat" - tłumaczył premier. Dodał, że przeprowadzenie referendum jest jedynym zgodnym z prawem wyjściem.

Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że sam opowiada się za budową obwodnicy przez Dolinę Rospudy. Mieszkańcy zdecydują, czy chcą mieć obwodnicę, czy kolejnych zabitych na drogach - mówił szef rządu. Bo droga musi powstać. "Trudno, żebyśmy się zdecydowali na zablokowanie kontaktów gospodarczych z Litwą, bo chodzi o ruch wielkich samochodów, a granica z Litwą jest krótka" - tłumaczył szef rządu.

Wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra zapowiedział, że PiS jeszcze dziś może zacząć zbierać podpisy pod wnioskiem w tej sprawie. Ostro wypowiedział się o protestujących w Dolinie Rospudy ekologach: "Nie może być tak, że wąska grupa próbuje terroryzować Podlasie".

Spór o Dolinę Rospudy trwa od dawna. Ma przez nią przebiegać trasa obwodnicy Augustowa. Domagają się tego mieszkańcy, którzy nie chcą, by pod ich oknami jeździły TIR-y. Doliny bronią ekolodzy, którzy nie godzą się na budowę drogi na terenie rezerwatu przyrody. W tej sprawie wypowiedziała się też Komisja Europejska, która zażądała cofnięcia decyzji o budowie trasy. I zapowiedziała, że nawet jeśli referendum będzie rzeczywiście organizowane, to nie zmieni to jej decyzji o wysłaniu skargi do Trybunału w Strasburgu.