Policjanci z Komendy Głównej Policji twierdzą, że wcale nie było polecenia, by komendy wojewódzkie zaczęły gromadzić dane o ekologach. "Zbieramy informacje o zagrożeniach, które mogą wystąpić w związku z protestem dwóch grup - przeciwników i zwolenników inwestycji w dolinie Rospudy" - zapewnia rzeczniczka komendanta Danuta Wołk-Karaczewska. Jednak słowa pani rzecznik to tak naprawdę potwierdzenie informacji DZIENNIKA, który napisał o tej akcji policji.

Tymczasem minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek żąda wyjaśnień od komendanta głównego policji. Chce wiedzieć dlaczego Kornatowski wydał podwładnym rozkaz zbierania informacji o ekologach.

Ekolodzy są oburzeni, że interesuje się nimi policja. Spędzili w Dolinie Rospudy kolejną noc. Od początku zapewniali, że będą bronić rezerwatu tylko pokojowo. Ale mówią, że i tak policja będzie musiała ściągać ich z drzew, bo nie ruszą się z miejsca, dopóki premier nie wstrzyma budowy obwodnicy Augustowa.

DZIENNIK napisał, że komendant główny policji polecił policjantom rejestrować i rozpracowywać ekologów na terenie całego kraju. Rzecznik Greenpeace Jacek Winiarski jest oburzony, bo nie spodziewał się, że takie sytuacje mogą się zdarzać w demokratycznym kraju. Tak jest - jak mówi - tylko w Chinach i Rosji.