Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier: Nie mam nic przeciwko ekologom

12 października 2007, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Z Komisją, a dokładniej ujmując z Dyrekcją Generalną Ochrony Środowiska, trzeba rozmawiać. To są ekologowie, bardzo zaangażowani w ochronę środowiska. I dobrze, bo w przeciwnym razie środowisko w Europie miałoby się znacznie gorzej - mówi DZIENNIKOWI premier Jarosław Kaczyński.
Mikołaj Wójcik: Zaskoczył Pan ekologów pomysłem z referendum. Mówią, że powinni decydować wszyscy Polacy, a nie tylko mieszkańcy jednego województwa.
Jarosław Kaczyński: Zgodnie z przepisami, referendum ogólnokrajowe może być rozpisane tylko w sprawie dotyczącej całego kraju. Trudno sprecyzować, czego miałoby wobec tego dotyczyć. Autostrad? Przecież to oznaczałoby zakwestionowanie środków europejskich dla Polski. To bardzo ryzykowne. My zamierzamy się poruszać w granicach prawa. Uznaliśmy, że można przeprowadzić referendum wojewódzkie, bo to ważne dla tej społeczności. Poza tym jest okazja, bo będą powtórzone wybory w Podlaskiem. Nie będzie to więc wiele kosztowało.

Czy konflikt z Komisją Europejską w sprawie Doliny Rospudy jest nieunikniony?
Z Komisją, a dokładniej ujmując z Dyrekcją Generalną Ochrony Środowiska, trzeba rozmawiać. To są ekologowie, bardzo zaangażowani w ochronę środowiska. I dobrze, bo w przeciwnym razie środowisko w Europie miałoby się znacznie gorzej. Można ich przekonywać i trzeba to robić.

Czy rząd sam nie zaniedbał tej sprawy? Mało kto mówił, że wariant alternatywny też jest kosztowny dla środowiska, że skutkuje koniecznością wysiedleń w kilku wioskach.
Próbowaliśmy to mówić. Ale proszę pamiętać, że rząd ma w ogóle niewielką możliwość nagłaśniania swoich spraw i stanowisk. Nie ma dnia, w którym nie ukazałoby się coś całkowicie nieprawdziwego na temat rządu. Gdybyśmy w związku z tym chcieli podejmować działania procesowe, to sądy byłyby zalane pozwami.

Większość premierów na świecie mogłaby tak powiedzieć.
Niekoniecznie, bo to co się w tej chwili wyprawia w Polsce, to nie jest sytuacja standardowa. Nawet u nas tak nie było wcześniej. Myśmy naruszyli pewne interesy. Jesteśmy władzą spoza tego szeroko rozumianego układu, który tutaj decydował. Reakcja jest bardzo ostra. Z punktu widzenia zagrożonych środowisk można rzec słuszna. Ich interesy są rzeczywiście zagrożone. Tylko że my uważamy, że to leży w interesie Polski. Pamiętam, jak powiedziałem na początku kadencji SLD, że ich rządy mogą być tylko złe albo bardzo złe. Zostałem bardzo ostro zaatakowany przez media: skąd ja to wiem, dlaczego wyprzedzam bieg zdarzeń. Po aferze Rywina wydawało się nawet, że zaczęto przyznawać nam rację. Ale kiedy doszliśmy do władzy, pokonując Platformę Obywatelską, okazało się, że jesteśmy potworami. Wiem, że wśród dziennikarzy często się mówi, że tak jest wszędzie. Ale to nie jest prawda. Ten zalew insynuacji, ta eksplozja chamstwa przekroczyła już wszelką miarę.

A protest ekologów jest wykorzystywany politycznie? Pojawiają się głosy, że to pierwszy ruch społeczny, który będzie przeciw PiS.
To na pewno jest jeden z mechanizmów walki z nami. Przecież to nie jest decyzja PiS, by tam budować obwodnicę. Nie przeczę, że w Polsce jest spora grupa ludzi, która z głębokiego przekonania uważa, że nie należy naruszać terenów wrażliwych ekologicznie. Szanuję takich ludzi i też chciałbym, aby tak było. Ale musimy znaleźć pewną miarę. Jak jej nie znajdziemy, to wybijmy sobie z głowy, że wybudujemy jakieś autostrady. Samo wytyczanie trasy będzie trwało 15 lat. I stracimy pieniądze z UE. Obecne zasady wykorzystania pomocy są lepsze, niż były, ale i tak pewnego dnia skończy nam się czas na ich wydanie. A z tym skończy się ogromna szansa na to, by Polska dokonała prawdziwego skoku cywilizacyjnego. Jestem przekonany, że jeśli będziemy rządzić dłużej, to nas się będzie o to oskarżało. Chcemy więc, żeby społeczeństwo zdecydowało, czego sobie życzy.
Obwodnica Augustowa to darowanie życia kilkudziesięciu osobom rocznie, sieć autostrad w Polsce to już ocalenie w ciągu roku kilku tysięcy istnień ludzkich. Ludzie nie mają świadomości tego, bo nie wiadomo kto zginie, możemy przewidzieć tylko liczby. Ale my będziemy w tej kampanii referendalnej podkreślać, że opóźnienie prac to kolejne wypadki śmiertelne. Kto jest przeciw, musi wziąć to na swoje sumienie.

Pan i prezydent znani jesteście z miłości do zwierząt. Chyba dość niespodziewanie dla siebie dziś znaleźliście się po stronie barbarzyńców, którzy za nic mają środowisko.
Bardzo lubię przyrodę i zwierzęta, i to, o czym pan mówi, jest skrajnie niesprawiedliwe. Okazywałem się już zakałą demokracji, człowiekiem, który niszczy wolność, a w latach 90. pisano o mnie, że jestem bogaczem, który się dorobił na polityce, a nie mam nawet własnego mieszkania. Już jestem przyzwyczajony do tego typu opinii. Wiem jedno: że podłość naszych przeciwników przekracza wszelką miarę. To jest bardzo smutne, ale to cena lat niewoli, które przeżywaliśmy. Nie tylko peerelowskiej, ale i poprzednich. To ma zawsze niedobre skutki. Są tacy, którzy w takich warunkach się zawsze demoralizują. A mają też swoich następców.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj