Paciorkowiec
Tamara Przybysz została zarażona paciorkowcem w grudniu. Była w 36. tygodniu ciąży. Do szpitala przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie zgłosiła się, bo swędziała ją skóra. Lekarze zrobili badania posiewowe, ale te nic nie wykazały. Przyszłą mamę wypisano do domu. Wkrótce po tym pani Tamara dostała gorączki. Przybyszowie pojechali do szpitala w Szczecinie-Zdrojach. Wtedy nagle zaczęło spadać tętno dziecka. Lekarze zdecydowali się na cesarkę. Córeczka urodziła się z podejrzeniem tzw. zespołu aspiracji smółki (połknięcia wód płodowych). Po 19 godzinach zmarła. Przyczyną zgonu było zakażenie paciorkowcem. Niezależny ginekolog stwierdził, że Tamarę zarażono podczas badania posiewowego w szpitalu przy Unii Lubelskiej.

Zapalenie wątroby
Andrzej pochodzi z miasta na Dolnym Śląsku. O tym, że jest zarażony wirusem zapalenia wątroby typu C, dowiedział się przypadkiem. Pół roku temu zaczął czuć się osłabiony, apatyczny, bolały go stawy. Poszedł do lekarza i usłyszał, że powinien zrobić badania na HCV. Wynik – żłtaczka typu C. Andrzej zaczął się zastanawiać, gdzie mógł się zarazić. Jedyne, co przyszło mu do głowy, to miejscowy szpital powiatowy. Andrzej trafił tam w styczniu 2002 r. ze złamaną nogą. Zaczął szukać w swojej okolicy innych zarażonych HCV. Okazało się, że podobnych ofiar jest więcej. Teraz chce od szpitala odszkodowania.

Sepsa
W połowie zeszłego roku śledztwo w sprawie zakażenia sepsą w szpitalu wszczęła Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim. Zawiadomienie złożył mężczyzna, który twierdzi, że w szpitalu sepsą zarażono jego żonę i urodzonego w maju synka. Nie żyje natomiast córeczka. Mieszkanka Krynic pod Tomaszowem Lubelskim, której córeczka zmarła na sepsę, twierdzi, że do zakażenia doszło w tomaszowskim szpitalu.