Zarzuty rozpatrywały już trzy sądy w ciągu trzech procesów. Dwa z nich zakończyły się uniewinnieniem kobiety. Wyroki uchylił sąd apelacyjny, który skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Ostatni proces dla oskarżonej ekspedientki skończył się wyrokiem 25 lat więzienia. Utrzymał go także sąd apelacyjny. Dzisiejsza decyzja Sądu Najwyższego jest ostateczna.

Beata K. była ekspedientką w należącym do Jaźwińskich sklepie Ultimo. Straciła pracę, bo jej chlebodawcy oskarżyli ją o kradzież. Kilka dni później miała przyjść do sklepu i kilka razy strzelić do Anny Jaźwińskiej i jej męża. Mężczyzna nie przeżył. Beata K. miała też zabrać pieniądze znajdujące się w sklepowej kasetce - jednym z kluczowych dowodów był ślad zapachowy.

Od samego początku sprawy o winie Beaty K. przekonana była Anna Jaźwińska. Obrońcy chcieli uniewinnienia kobiety. A po dzisiejszym wyroku Sądu Najwyższego zapowiedzieli, że złożą skargę do trybunału w Strasburgu. Sama Jaźwińska jest zadowolona, bo - jak mówi - walczyła o dobre imię i spokój duszy męża. "Tyle lat walczyłam o to, żeby w końcu dożyć takiego dnia jak dzisiaj" - powiedziała dziennikarzom. "Zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy".

Jaźwińska ma jednak wątpliwości, czy zasądzona kara zostanie w całości zrealizowana przez skazaną. "Przesiedziała w areszcie z przerwami już prawie pięć lat. Wiadomo, że po połowie odbytej kary będzie składać wniosek o wcześniejsze zwolnienie, więc co zostanie naprawdę z tego wyroku?" - zastanawiała się wdowa po Danielu Jaźwińskim.