Roman Giertych chce zadbać nie tylko o uczennice w ciąży, ale również o demonstrantów, którzy zamierzają przed gmachem resortu edukacji wykrzykiwać swoje poglądy. To właśnie dla nich zostanie wydzielona w ministerstwie specjalna sala.
Po co młodzi ludzie, którzy przyjdą z transparentami, mają odmrażać sobie uszy czy narażać się na złapanie kataru, stercząc przed gmachem ministerstwa? W ciągu miesiąca resort
edukacji ma wyszykować dla nich specjalną salę. Manifestanci będą mogli w niej usiąść i - na koszt resortu - napić się herbaty czy nawet zjeść słodycze. Będą tam także miejsca dla
dziennikarzy.
Rzeczniczka resortu mówi, że od zachowania samych demonstrantów zależy, czy w takiej sali podejmować ich będzie ktoś z kierownictwa resortu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl