Jedni nazywają go Dniem Bez Policjanta, inni Krwawym Dniem. Pierwsza nazwa wzięła się stąd, że gliniarze w proteście wobec braku podwyżek zapowiedzieli wzięcie wolnego. Druga - że będą masowo oddawać krew i właśnie dlatego zabraknie ich na ulicach.
Od kilku tygodni w internecie - głównie na Internetowym Forum Policyjnym (ifp.pl) - mundurowi zwołują się do masowego wyrażenia swojego niezadowolenia. Najpoważniejszym problemem są pieniądze i warunki pracy.
W internetowym sondażu najwięcej osób chce zrezygnować 9 marca z karania kierowców mandatami. Taką formę protestu wybrało 28 procent głosujących. 26 procent twierdzi, że należy dziś zorganizować "dzień policyjnego krwiodawcy".
"Nie boimy się żadnego protestu. To raczej internetowa kampania garstki ludzi" - przekonuje Witold Lisicki, rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. - "To byłoby co najmniej dziwne, gdyby policjanci, którym minister Kaczmarek tak poszedł na rękę, nie pojawili się w pracy".
Poprzedni komendant główny policji Marek Bieńkowski i eks-szef MSWiA Ludwik Dorn obiecali rosnącą stopniowo w ciągu trzech lat podwyżkę 700 zł brutto dla każdego funkcjonariusza. Ale miała się znaleźć jedynie w dodatku motywacyjnym, a nie w pensji. A to się policjantom nie spodobało. Nowy szef MSWiA Janusz Kaczmarek próbował protest wygasić. W poniedziałek powiedział DZIENNIKOWI, że zaproponował, by dwie trzecie podwyżki zawarte było w pensji, a reszta w dodatku motywacyjnym.
Tymczasem, jak dowiedział się DZIENNIK, tej propozycji sprzeciwia się Ludwik Dorn. "Poinformowałem pana Kaczmarka o swoim stanowisku, powiadamiając o nim jednocześnie szefa Rady Ministrów i szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego" - uciął wicepremier.