Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie muszę siedzieć w biurze

5 listopada 2007, 23:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W polskim oddziale firmy IBM telepraca to codzienność. Niecodzienność to praca w biurze. Do pracy od poniedziałku do piątku musi przychodzić tu właściwie tylko recepcjonistka, bo recepcji nie da się zabrać do domu - pisze DZIENNIK.
Księgowe, handlowcy, analitycy, pracownicy marketingu, czy działu HR rozkładają swoje służbowe notebooki na swoich prywatnych stołach i pracują jak w biurze. Co pół roku firma przeprowadza ankiety, które mają ocenić poziom zadowolenia pracowników. Odkąd mogą pracować w domu, krzywa poziomu wzrosła.

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Jak wygląda dzień pracy w pani zawodzie?
Magdalena Klimek-Cieślak: Każdy, jeśli tylko jego obowiązki na to pozwalają, a manager się zgodzi, pracuje do 3 dni w tygodniu w domu, niektórzy nawet 4 dni. A pozostałe pojedyncze dni w biurze. Z naszych obserwacji i doświadczeń innych krajów wynika, że kontakt fizyczny z firmą jest co jakiś czas potrzebny...

... co jakiś czas? Większość pracodawców uważa, że kontakt fizyczny z firmą jest potrzebny codziennie!
A po co? Zanim wprowadziliśmy program pracy w domu zrobiliśmy badania, ile czasu nasz pracownik spędza przy biurku? Kiedy odliczyliśmy dni wolne, urlopy, szkolenia, spotkania z klientami, okazało się, że to biurko nie jest wykorzystane więcej niż w 60 procentach.

A kiedy zespół pracuje w domu, to może biurka w ogóle nie są potrzebne?
Niezupełnie. Nasza firma ma wiele oddziałów i pracownicy często podróżują i wykonują pracę z różnych miejsc. Dlatego sprawdza się formuła tzw. hot desk, biurek, które do nikogo nie są przypisane. Siadają przy nich ci, którym wypada dzień czy dwa pracy w danym oddziale.

Jak się rozliczacie za telefony, internet? Daliście wszystkim służbowe komórki?
U nas każdy pracownik ma komputer służbowy. 90 proc. z nich to komputery przenośne, czyli notebooki. W tych komputerach zainstalowane są programy, które umożliwiają połączenie z firmowym intranetem spoza biura. A większość danych, których potrzebują nasi ludzie do pracy znajduje się w intranecie. W naszym intranecie jest też komunikator, coś na kształt Gadu-Gadu, tyle że wewnętrznofirmowy. Rozmawiamy przez niego jak z telefonów. Słyszymy nie tylko głos rozmówcy, ale możemy go też zobaczyć, bo na monitorze wyświetla się jego zdjęcie. Jednak tym, którzy tego potrzebują, dajemy służbowe komórki.

Po co to robicie? Nie lepiej, tak jak większość firm, pracować normalnie w biurze?
IBM pracuje tak od bardzo dawna, zwłaszcza w USA, i bardzo sobie chwalą ten system. U nas działa on też już dość długo, bo od 2000 r. Długo jednak zastanawialiśmy się, zanim wprowadziliśmy go w Polsce. Wiedzieliśmy, że trzeba się do tego przygotować. Menedżerowie bali się, że nie będą mogli sprawdzać, jak podwładni pracują. A to trzeba po prostu umieć! Dobry menedżer jasno określi zadania dla swojego pracownika i to z nich rozlicza, a nie z godzin spędzonych za biurkiem. Ta chęć kontroli wynika z przyzwyczajeń, ale nie zwiększa jakości pracy.

Pani też pracuje w domu?
Tak. Często.

Siedzi pani w dresie na fotelu, czy maluje się i ubiera w garsonkę?
Codziennie rano, bez względu na to, czy idę do biura, czy zostaję w domu, odwożę dziecko do szkoły. Już choćby przez to muszę wyglądać porządnie. Ale potem wracam do domu. Cenię sobie to, że nie muszę przebijać się przez miasto w korkach. Wracam, robię kawę i zabieram się do pracy. Mam tu swój kąt, który kojarzy mi się ze skupieniem. W domu jest cisza, mogę się dobrze skoncentrować. Jeśli pracuję nad jakimś nowym projektem, w domu mam lepsze pomysły, bo czuję się tu swobodnie i nic mnie nie rozprasza. Dziecko wraca ze szkoły, daję mu obiad, chwilę rozmawiam, pytam co słychać i wracam do pracy. Nie spędzam z nim dużo więcej czasu niż wtedy, kiedy jestem w biurze, ale ta chwila, kiedy wróci ze szkoły, wystarczy, żeby zobaczyć, jaką ma minę, czy coś mu się nie dzieje, czy wszystko z nim w porządku. Mam nadzieję, że nie przegapię tego, że ktoś mu dokucza, a ja o tym nie wiem.
Magdalena Klimek-Cieślak jest specjalistką ds. programów rozwojowych w IBM Polska
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj