Dziennik Gazeta Prawana logo

Najpierw rozkochiwała, a potem mordowała

12 października 2007, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Aniela B. ma rumianą, okrągłą twarz i na pierwszy rzut oka wygląda na poczciwą wiejską gospodynię, która by muchy nie skrzywdziła. Aż trudno uwierzyć, że ta kobieta z zimną krwią zamordowała swych dwóch mężczyzn.
"Ona zachowuje się jak modliszka. Jak wybranek nie zadowala jej chuci, to go zabija" - mówi "Faktowi" znajomy jej pierwszej ofiary, Huberta B.

Aniela B. poślubiła Huberta B. w 1991 r. Na początku były wspólne spacery, namiętne pocałunki, spotkania w kawiarni. Ale krótko po ślubie sielanka się skończyła. Gdy wybranek nie chciał spełnić jej zachcianek, chwytała za nóż i groziła, że go zabije. Sąsiedzi wspominają, że bez cienia wstydu potrafiła wykrzyczeć mężowi: "Jesteś marny w łóżku! Co z ciebie za chłop!:. Po raz pierwszy ugodziła męża nożem w październiku 1991 r. Biedak wybaczył ukochanej kobiecie i nie zgłosił tego policji.

Krwawy dramat wydarzył się trzy lata później. Małżonkowie w ciepły sierpniowy dzień wrócili wieczorem z działki do mieszkania przy ul. Sienkiewicza w Płocku. Mężczyzna rozebrał się do slipek, chciał się położyć spać. A Anieli zebrało się na amory. Gdy Hubert B. ją zignorował, kobieta wpadła w furię. Chwyciła za kuchenny nóż i zadała dwa ciosy: w lewą łopatkę i prawe przedramię. Drugi cios przeciął żyłę. Mąż osunął się nieprzytomny na podłogę.

Przed sądem kobieta zeznała, że broniła się przed agresywnym małżonkiem. Dzięki tej wymówce trafiła za kraty tylko na trzy lata. Gdy wyszła zaczęła szukać kolejnego kochanka. Dwa lata temu uwiodła Waldemara K. Sielanka i tym razem nie trwała długo - pisze "Fakt".

W zeszłym tygodniu Waldemar K. spał spokojnie, gdy Aniela pochyliła się nad nim i zaczęła go całować. Ten jednak nie miał ochoty na miłosne igraszki. Powtórzyła się więc historia sprzed kilkunastu lat. W odrzuconą kochankę wstąpił diabeł. Chwyciła za kuchenny nóż i zaczęła dźgać Waldemara. Sąsiedzi wezwali policję, gdy usłyszeli jęki i krzyki mężczyzny. Ale gdy mundurowi zjawili się na miejscu, Waldemar K. już nie żył.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj