W przedwojennych Niemczech był najważniejszym pomnikiem wojennym, miejscem pochówku Hindenburga i regularnych wieców hitlerowców. Dziś nie ma po nim śladu. Niedługo może się to zmienić. Grupa mieszkańców Olsztynka chce odbudować fragment monumentu i zrobić tu muzeum bitwy - pisze DZIENNIK.
Na pomysł odbudowy wpadł Bogumił Kuźniewski, radny, a jednocześnie prezes Towarzystwa Przyjaciół Olsztynka. Chce w ten sposób przypomnieć o wielkiej bitwie,
która rozegrała się tu w sierpniu 1914 roku. "To miejsce ważnego wydarzenia historycznego, o którym w Polsce mało kto wie" - tłumaczy. "Mało kto też zna ciekawą
historię pomnika, jaki stanął w tym miejscu, by uczcić zwycięstwo nad Rosjanami niemieckiej armii pod dowództwem Paula von Hindenburga, późniejszego prezydenta Niemiec" -
dodaje.
Historia pomnika zaczęła się dokładnie w 10. rocznicę bitwy. To wtedy wbudowano kamień węgielny. Budowę monumentu ukończono w 1927. Składał się z ośmiu potężnych wież połączonych murami. W środku, na dziedzińcu, powstał grobowiec, w którym pochowano ciała 20 nieznanych żołnierzy. Od początku był dla Niemców miejscem szczególnym. Co roku spotykali się tu weterani I wojny, zjeżdżały dzieci ze szkolnymi wycieczkami, bo wizyta w tym miejscu była nieodzownym elementem wychowania.
Jego rangę wykorzystał Adolf Hitler. W 1934 roku kazał monument przebudować, po czym pochował tu ciało Hindenburga, a samo miejsce przemianował na pomnik chwały oręża niemieckiego. Od tego momentu Tannenberg by miejscem regularnych zjazdów faszystów. Tak było do roku 1945, kiedy wojska niemieckie uciekając przed Armią Czerwoną wywiozły zwłoki feldmarszałka i wysadziły wieżę, w której mieściła się jego krypta grobowa. Resztę monumentu rozbierali przez wiele lat okoliczni mieszkańcy.
Bogumił Kuźniewski chce odbudować właśnie kryptę grobową Hindenburga. Zastrzega jednak, że nie chce tam zrobić jego mauzoleum, ale miejsce pamięci o poległych w bitwie żołnierzach i niewielkie muzeum. "W tej bitwie zginęło wielu Polaków przymusowo wcielanych do armii rosyjskiej i Warmiaków oraz Mazurów walczących po stronie niemieckiej" - mówi Kuźniewski. "Musieli walczyć w imię obcych krajów i zasługują na upamiętnienie" - dodaje.
Historia pomnika zaczęła się dokładnie w 10. rocznicę bitwy. To wtedy wbudowano kamień węgielny. Budowę monumentu ukończono w 1927. Składał się z ośmiu potężnych wież połączonych murami. W środku, na dziedzińcu, powstał grobowiec, w którym pochowano ciała 20 nieznanych żołnierzy. Od początku był dla Niemców miejscem szczególnym. Co roku spotykali się tu weterani I wojny, zjeżdżały dzieci ze szkolnymi wycieczkami, bo wizyta w tym miejscu była nieodzownym elementem wychowania.
Jego rangę wykorzystał Adolf Hitler. W 1934 roku kazał monument przebudować, po czym pochował tu ciało Hindenburga, a samo miejsce przemianował na pomnik chwały oręża niemieckiego. Od tego momentu Tannenberg by miejscem regularnych zjazdów faszystów. Tak było do roku 1945, kiedy wojska niemieckie uciekając przed Armią Czerwoną wywiozły zwłoki feldmarszałka i wysadziły wieżę, w której mieściła się jego krypta grobowa. Resztę monumentu rozbierali przez wiele lat okoliczni mieszkańcy.
Bogumił Kuźniewski chce odbudować właśnie kryptę grobową Hindenburga. Zastrzega jednak, że nie chce tam zrobić jego mauzoleum, ale miejsce pamięci o poległych w bitwie żołnierzach i niewielkie muzeum. "W tej bitwie zginęło wielu Polaków przymusowo wcielanych do armii rosyjskiej i Warmiaków oraz Mazurów walczących po stronie niemieckiej" - mówi Kuźniewski. "Musieli walczyć w imię obcych krajów i zasługują na upamiętnienie" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl