Kompletnie pijany mężczyzna tłumaczył lekarzom, że użył siekiery, bo i tak nie ma partnerki. Według RMF, miał we krwi ponad trzy promile alkoholu.
Po desperata poleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dlaczego z Warszawy? Bo tylko tam jest przystosowana do nocnych lotów maszyna.
"Nie wiemy dokładnie, jak poważne są obrażenia mężczyzny" - mówi dziennikowi.pl Robert Gałązkowski, rzecznik warszawskiego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lot ma kosztować 2,5 tys. złotych.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
