Jechali na sygnale do pożaru lasu. Nie spodziewali się, że ich akcja skończy się tam, gdzie drogę przecinają tory kolejowe. W ich samochód niespodziewanie uderzyła lokomotywa, którą prowadził pijany maszynista.
Po zderzeniu samochód zapalił się. Ugasili go strażacy jadący innym wozem. Jelcz nadaje się do kasacji. Dwaj strażacy-ochotnicy z Sichowa Małego (Świętokrzyskie) trafili do szpitala.
Maszynista lokomotywy miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Został zatrzymany. Strażak-kierowca był trzeźwy. Maszyniście za kierowanie pod wpływem alkoholu grozi kara więzienia. Policjanci ustalają, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek.
Strażacy w Świętokrzyskiem mają ostatnio bardzo dużo pracy - już ponad 400 razy wyjeżdżali do pożarów traw. W poniedziałek gasili 74 pożary traw, a w środę - 69. Pożar młodego lasu w Rytwianach gasiło siedem zastępów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane