Brytyjczycy zarzucają Polakowi wiele przestępstw - brutalny gwałt, rabunek i usiłowanie zabójstwa mieszkanki miasta Exter. I twierdzą, że mają na to "twarde" dowody. Polak miał ich dokonać w lipcu zeszłego roku, po czym uciec do ojczyzny. W Polsce został jednak zatrzymany przez policję. W Wielkiej Brytanii grozi mu dożywocie.
"Sąd działał w oparciu o przepisy polskiego kodeksu karnego i międzynarodowe umowy, które zakładają wzajemne zaufanie swoich wymiarów sprawiedliwości" - tłumaczy prezes
sądu w Poznaniu Jarema Sawiński. I zapewnia, że samo wydanie osoby nie przesądza o jej winie. W Wielkiej Brytanii Jakub T. będzie miał normalny proces.
Decyzja o ekstradycji nie jest prawomocna. Obrońca zapewnia, że jego klient jest niewinny. Zatrzymano go na podstawie badań DNA, a - zdaniem mecenasa - w Wielkiej Brytanii w 50 proc. te badania
mają błędne wyniki. Ponadto z monitoringu wynika, że sprawca gwałtu miał biało-czerwoną koszulkę z krótkim rękawem, a na zdjęciach widać Jakuba T. ubranego w koszulę w kratę.
Kilkudziesięciu znajomych i członków rodziny Jakuba T. powitało decyzję sądu gwizdami. Matka podejrzanego jest przekonana, że proces w Wielkiej Brytanii będzie pokazowy. Złapanie i oskarżenie jej syna ma - według niej - służyć uspokojeniu opinii publicznej.