Każdy, kto ma dziecko, wie, przed jak trudnymi wyborami staje rodzic. Jakim wyzwaniem jest wychowywanie. Jaka to wielka sztuka zająć się jednocześnie dzieckiem i własnymi zobowiązaniami w pracy. I że w krytycznych momentach wszystkie wybieramy dziecko, nawet kosztem dostania bury od szefa - pisze w DZIENNIKU Izabela Jaruga-Nowacka, posłanka SLD
Jak czuje się matka małego dziecka, która większość dnia spędza poza domem? Źle. Ja miałam pod tym względem komfortową sytuację, bo pracowałam naukowo. W
pracy, czyli na seminariach, musiałam być dwa dni w tygodniu. Resztę zadań zawodowych mogłam wykonywać w domu. Przy pierwszej córce udało mi się wszystko świetnie pogodzić. Jednak druga
córeczka urodziła się słabsza. Potrzebowała więcej opieki i choć nadal miałam te same warunki pracy, pracowałam w Polskiej Akademii Nauk i musiałam wychodzić z domu do pracy dwa razy w
tygodniu, to zdecydowałam się wziąć urlop rodzicielski. Czułam, że nie jestem w stanie wystarczająco dobrze wypełniać obowiązków zawodowych ani zadbać o rozwój dziecka. Wybrałam
dziecko.
Kluczem do rozwiązania wielu problemów jest pomoc ojca dziecka. Ja wychowywałam swoje córki w czasach, kiedy ojcowie nie mieli prawa do urlopów wychowawczych, do brania zwolnień na chore dziecko. Wtedy angina dziecka to miało być zmartwienie kobiet.
Mój mąż mnie wspierał, rozumiał moje problemy, chciał dzielić ze mną obowiązki. Kiedy jednak zostawał w domu z córeczką, bo była przeziębiona, czuł się jak na wagarach. Teraz udało nam się to zmienić. Prawo dostrzegło ojców. To wspaniale.
To jednak nie wystarczy. Każdy ma inne potrzeby. Proponuję nie mówić ludziom, co dla nich dobre, niech każdy sam wybierze. My, posłowie, stwórzmy im warunki do tego, żeby mogli znaleźć różne sposoby rozwiązania problemów. Jeżeli w firmie jest przedszkole, matka ma spokój wynikający ze świadomości, że wystarczy jeden telefon i za chwilę jest z dzieckiem. Że po czterech godzinach pracy może do niego wpaść, zjeść wspólnie obiad, a po kolejnych czterech wrócić z nim do domu. Tu nie trzeba niczego wymyślać, Francuzi dają ulgi podatkowe wszystkim przedsiębiorcom, którzy tworzą takie przedszkola.
Jednym z takich dobrych rozwiązań jest telepraca. Nie po to oczywiście, żeby zamykać kobiety w domach i izolować je od świata. Takiej idei nie popieram. Ale telepraca to świetne rozwiązanie zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, którzy mają malutkie dzieci. Dobry sposób na rozwiązanie problemów rodziców, którzy cierpią z powodu całodziennej rozłąki z malcem, potrzebującym jak najdłuższego kontaktu z rodzicami. Ale to też propozycja dla ludzi, którzy chcą się zająć niedołężnymi rodzicami, bo opieka nad rodzicami to coraz częstsza potrzeba w naszym kraju. Telepraca może być receptą na rozdarcie między domem a pracą.
Dlatego będę popierać ideę telepracy. Jest ze wszech miar tego warta. Kiedy projekt ustawy o telepracy trafi do Sejmu, będę go wspierać. Nie wiem jeszcze, jakie będą szczegóły tego projektu, jednak wiem, że zagłosuję za dobrą ustawą o telepracy.
Izabela Jaruga-Nowacka, posłanka SLD, członkini komisji polityki społecznej oraz komisji rodziny i spraw kobiet
Kluczem do rozwiązania wielu problemów jest pomoc ojca dziecka. Ja wychowywałam swoje córki w czasach, kiedy ojcowie nie mieli prawa do urlopów wychowawczych, do brania zwolnień na chore dziecko. Wtedy angina dziecka to miało być zmartwienie kobiet.
Mój mąż mnie wspierał, rozumiał moje problemy, chciał dzielić ze mną obowiązki. Kiedy jednak zostawał w domu z córeczką, bo była przeziębiona, czuł się jak na wagarach. Teraz udało nam się to zmienić. Prawo dostrzegło ojców. To wspaniale.
To jednak nie wystarczy. Każdy ma inne potrzeby. Proponuję nie mówić ludziom, co dla nich dobre, niech każdy sam wybierze. My, posłowie, stwórzmy im warunki do tego, żeby mogli znaleźć różne sposoby rozwiązania problemów. Jeżeli w firmie jest przedszkole, matka ma spokój wynikający ze świadomości, że wystarczy jeden telefon i za chwilę jest z dzieckiem. Że po czterech godzinach pracy może do niego wpaść, zjeść wspólnie obiad, a po kolejnych czterech wrócić z nim do domu. Tu nie trzeba niczego wymyślać, Francuzi dają ulgi podatkowe wszystkim przedsiębiorcom, którzy tworzą takie przedszkola.
Jednym z takich dobrych rozwiązań jest telepraca. Nie po to oczywiście, żeby zamykać kobiety w domach i izolować je od świata. Takiej idei nie popieram. Ale telepraca to świetne rozwiązanie zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, którzy mają malutkie dzieci. Dobry sposób na rozwiązanie problemów rodziców, którzy cierpią z powodu całodziennej rozłąki z malcem, potrzebującym jak najdłuższego kontaktu z rodzicami. Ale to też propozycja dla ludzi, którzy chcą się zająć niedołężnymi rodzicami, bo opieka nad rodzicami to coraz częstsza potrzeba w naszym kraju. Telepraca może być receptą na rozdarcie między domem a pracą.
Dlatego będę popierać ideę telepracy. Jest ze wszech miar tego warta. Kiedy projekt ustawy o telepracy trafi do Sejmu, będę go wspierać. Nie wiem jeszcze, jakie będą szczegóły tego projektu, jednak wiem, że zagłosuję za dobrą ustawą o telepracy.
Izabela Jaruga-Nowacka, posłanka SLD, członkini komisji polityki społecznej oraz komisji rodziny i spraw kobiet
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|