Bruksela zaskarżyła Polskę za naruszanie unijnego prawa dotyczącego ochrony środowiska. Unijni urzędnicy twierdzą, że Warszawa nie może budować drogi na terenie, który jest chroniony programem Natura 2000. Polska z kolei tłumaczy się, że rozpoczęła już "środki kompensacyjne". Co to oznacza? Że Warszawa zdaje sobie sprawę ze szkód, jakie budowa wyrządzi Dolinie Rospudy. Ale by wyrównać straty, zaczęła zalesiać Puszczę Augustowską.
To jednak nie spodobało się Komisji Europejskiej, która do skargi na Polskę dołączyła wniosek o wstrzymanie zalesiania. A to dlatego, że - zdaniem unijnego komisarza ds. ochrony środowiska Stawrosa Dimasa - Dolina Rospudy jest na tyle cenna, że strat nie zrekompensuje żadne sadzenie drzew. Tu decyzja zapadnie najpewniej dużo szybciej niż w sprawie skargi na Polskę. Trybunał może wstrzymać zalesianie już za kilka dni.
Spór między Polską a Komisją Europejską trwa od grudnia ubiegłego roku. Jeśli Warszawa przegra sprawę przed Trybunałem w Luksemburgu i nie zastosuje się do wyroku, czyli np. nie wstrzyma prac w Dolinie Rospudy, musi liczyć się z potężnymi karami finansowymi. Mówi się o kilkunastu milionach euro. Do tego trzeba byłoby doliczyć dodatkową grzywnę za każdy dzień zwłoki.