"Mogę jedynie powiedzieć, że treść wskazuje, iż działanie tego mężczyzny nie było efektem nagłych emocji, spowodowanych np. kłótnią, ale było zaplanowane wcześniej" - tłumaczy Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

List znaleziono w domu bratowej, którą zamordował mężczyzna. Była ósma rano, gdy mieszkańcy Czarnej Górnej usłyszeli strzały. Policji trudno było cokolwiek ustalić, bo obie ofiary nie żyją, a sąsiedzi są w szoku.

"Zgłoszenie otrzymaliśmy z pogotowia. Policja znalazła ciało zabitego mężczyzny na parkingu poza Czarną Górną, natomiast ciało kobiety i leżącego obok sprawcę we wsi" - tłumaczy Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

Wiadomo, że mężczyzna strzelał z nielegalnie posiadanej strzelby myśliwskiej. "To był obrzyn - broń chałupniczo skrócona, by łatwiej było ją schować" - zdradza mł. insp. Wiesław Dybaś.