Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy Francja się budzi

5 listopada 2007, 12:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Cała Europa spiera się dzisiaj o to, czy wspaniałe widowisko wyborcze urządzone nam przez Francuzów jest realnym przebudzeniem się polityki na naszym kontynencie, czy tylko symulacją. Starciem nowych idei czy tylko starych fobii i przerośniętych ambicji. Na naszych łamach kłócą się o to znani intelektualiści, filozofowie, pisarze: Glucksmann, Finkielkraut, Besancon, Sloterdijk, Sorman, Pawłowski, Muravchik...

Ciekawe są argumenty zwolenników Sarkozy'ego, widzących w nim nieomalże założyciela nowej politycznej epoki: postchirackizmu, postmitterrandyzmu, wręcz postgaullizmu. Epoki, którą będzie cechowała polityka bardziej liberalna, a zarazem w swojej wyrazistości języka nieomalże populistyczna. Znakiem tej nowej epoki będzie także - jeśli wierzyć Besanconowi, Glucksmannowi czy Finkielkrautowi - polityka atlantycka, skierowana na integrowanie całego Zachodu, a nie na specyficzny izolacjonizm, jaki cechował Francję po II wojnie światowej. Śmieszny, bo obnażający mocarstwowe ambicje państwa, które mocarstwem nie było już mniej więcej od czasu odwrotu Napoleona spod Moskwy.

Trochę niepokojące jest to, że autentyczne czy też symulowane przebudzenie się polityczności we Francji dokonało się przeciwko Europie, przeciwko Unii Europejskiej. Bo w końcu jego początkiem było odrzucenie przez Francuzów w referendum traktatu konstytucyjnego. Poprzedzone pierwszą od lat żywą francuską debatą polityczną.

To wiele mówi zarówno o kłopotach wewnętrznych Francji, jak też o kłopotach UE. Francja zostaje w tyle za Niemcami, jest doganiana przez modernizującą się w zastraszającym tempie Hiszpanię. Własne lęki - przed polskim hydraulikiem, arabskim emigrantem, niemiecką gospodarką i własną archaicznością - projektuje na Europę.

Z kolei Unia Europejska nadal nie potrafi się zaprezentować setkom milionów swoich mieszkańców jako nowy, ciekawy podmiot polityczny, jako miejsce, w którym rozgrywają się ciekawe, nowoczesne spory o ideową tożsamość i model społeczno-gospodarczy. Ciągle jest taka, jaką opisał ją Sloterdijk: jest kryształowym pałacem, cieplarnią dla wrażliwych, ginących gatunków. I każde przebudzenie polityki w którymś z europejskich narodów - nawet tak bardzo centralnym jak Francuzi - zamiast ją wzmacniać, zagraża jej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj