Dziennik Gazeta Prawana logo

Bije go kochanek żony

13 października 2007, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Eugeniusz Hoffman z Gdańska śpi z siekierą w łóżku. Boi się, że Henryk W. znów się na niego rzuci, zacznie bić i dusić. Trzy zęby już stracił, ale jakoś się wyrwał i pobiegł po policję. Mundurowi byli mocno zdziwieni, gdy obejrzeli mieszkanie Hoffmanna. Bo na 18 mkw. mieszka on, jego była żona, a także jej kochanek - pisze "Fakt".
Panu Eugeniuszowi różnie się w życiu układało. Bogaty nigdy nie był, ale jak był trochę młodszy, jakoś sobie dawał radę. Pierwsze małżeństwo było szczęśliwe, choć do czasu. Ma z niego ukochaną córkę, Ewelinę. Z pierwszą żoną w końcu się rozstał, ale wciąż są przyjaciółmi.

"Kiedy rozwodził się po raz drugi, też wszystko było w porządku. Nawet dalej razem mieszkali. Sielanka jednak szybko się skończyła" - pisze "Fakt".

Urszulę poznał przez ogłoszenie matrymonialne. "Od razu przypadli sobie do gustu. Potem przyszła miłość, gorąca, namiętna. Było cudownie. I znów do czasu. Bo Urszula zaczęła zaglądać do kieliszka, a co za tym szło, nie najbardziej chciało jej się pracować" - pisze "Fakt".

Ale pan Eugeniusz żonę kochał, więc pracował za dwójkę. Nawet jej komunalne mieszkanie z długów wydobył. Drugi rozwód w życiu pana Eugeniusza stał się faktem. Choć z początku wyglądało na to, że byli małżonkowie dogadają się. Musieli mieszkać razem, bo pan Eugeniusz ze swojej skromnej renty nie ma na wynajem. Poza tym jest zameldowany, spłacił długi, należy mu się. I Urszula zgodziła się na to. Obiecali sobie też, że nie będą do mieszkania sprowadzać swoich kochanków.

Ale była żona niedługo trzymała się umowy. "Pewnego dnia pojawiła się w małym mieszkanku z Henrykiem W. To mieszkanie to jedno pomieszczenie. Obok kanapy pana Eugeniusza jest łóżko Urszuli. Łóżko, w którym od jakiegoś czasu miejsce mają istne orgie" - pisze "Fakt".

Henryk W. bowiem zupełnie nie przejmuje się, że gdy baraszkuje z Urszulą, obok próbuje zasnąć pan Eugeniusz.

Pan Eugeniusz próbował zwrócić mu/im uwagę. Usłyszał, że "jak się nie zamknie, to dostanie po ryju". Myślał, że może sprawa jakoś sama się rozwiąże, że kochankowie w końcu wysubtelnieją. Zamiast tego, pan Eugeniusz omal nie zginął.

"Pewnej nocy zwrócił uwagę W., żeby ten nie palił w łóżku, bo mu to przeszkadza. Henryk W. w tym momencie rzucił się na spokojnie leżącego pana Eugeniusza i zaczął go katować" - pisze "Fakt". Wybił mu trzy zęby i próbował swoją ofiarę udusić.

Pan Eugeniusz jakoś się wyrwał oprawcy. Pobiegł po policję. Mundurowi wyrzucili W. z mieszkania, ale ten wrócił. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. W. praktycznie cały czas spędza w mieszkaniu swojej kochanki. "Pan Eugeniusz boi się o swoje życie. Śpi z siekierą, bo nie wie, co może go spotkać w nocy. W. przecież wciąż powtarza, że go zabije" - pisze "Fakt".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj