Uwagę policjantów, stojących na poboczu, zwróciło dziwne zachowanie jadących samochodem mężczyzn. Na widok mundurowych kierowca zatrzymał auto i natychmiast zamienił się na miejsca z pasażerem.

Zaintrygowani policjanci zatrzymali opla astrę. Okazało się, że siedzący za kierownicą 51-latek był pijany. Miał ponad 2,5 promila alkoholu. Siedzący obok 18-latek był trzeźwiejszy. Miał "zaledwie" promil alkoholu.

Kierowca twierdził, że nic się nie stało. Tłumaczył, że tylko uczył chłopaka jeździć przed egzaminem na prawo jazdy. Za przymknięcie oczu zaproponował funkcjonariuszom 100 złotych. "Instruktorowi" grozi teraz do ośmiu lat więzienia, a "kursantowi" - do dwóch.