Najtragiczniejsze skutki burzy były w Gdyni. W niewielkiej rzeczce utopił się około 40-letni mężczyzna. Prawdopodobnie zaplątał się w zaroślach i utonął w wezbranej w czasie gwałtownej ulewy wodzie.
Także strażacy mieli pełne ręce roboty. Wypompowywali wodę z zalanych piwnic, ulic i Dworca Głównego PKP. W całym województwie pomorskim strażacy wyjeżdżali w sumie ponad 200 razy do zalanych domów i powalonych drzew.
Łódź do tej pory usuwa skutki nawałnicy, jaka po południu przeszła nad miastem. Deszcz i grad spowodował, że na niektórych ulicach tworzyły się rozlewiska, które uniemożliwiały ruch samochodów oraz tramwajów i autobusów. Zaparkowane samochody zostały zalane po dach. Cud, że nikt się nie utopił.
Przy ul. Mostowskiego na kamienicę runęło powalone podczas nawałnicy drzewo. Nikt nie ucierpiał. Na czas akcji z budynku ewakuowano ponad 20 lokatorów. Nie wiadomo, czy kamienica nie będzie wymagała generalnego remontu. W całym mieście podtopione zostały piwnice wielu budynków.
Powalone drzewa, zerwane dachy i bardzo wiele zalanych piwnic - takie są skutki popołudniowych burz i wichur w Wielkopolsce. Strażacy interweniowali około 150 razy. Burza ominęła Poznań, ale w Swarzędzu połamała kilkanaście drzew.
Najwięcej zniszczeń jest w powiatach nowotomyskim, złotowskim i chodzieskim. W tym ostatnim w miejscowości Milcz wiatr zerwał dachy z dwóch budynków mieszkalnych. W północnej części regionu po przejściu wichury zablokowana była droga z Poznania do Koszalina. W Gnieźnie drzewo zniszczyło pusty - na szczęście - samochód. Straty wyceniono na 30 tysięcy złotych.