W sądzie nie prowadzi się spraw karnych - są tu tylko wydziały: rodzinny oraz pracy i ubezpieczeń społecznych. Dlatego budynku pilnuje tylko jeden portier i właściwie każdy może tu wnieść, co chce.

A komuś musiało bardzo zależeć na zniszczeniu całego budynku, bo wtargał na piętro dwie ciężkie butle gazowe. I je podpalił przy drzwiach od strychu. Rzadko kto tam bywa. Szczęśliwie ogień zauważył pracownik sądu, który zaalarmował policję.