Ktoś próbował wysadzić gmach Sądu Okręgowego w Łodzi i tylko przypadek sprawił, że budynek jeszcze stoi. Na ostatnim piętrze nieznany sprawca ustawił dwie butle z gazem i je podpalił. Na szczęście ktoś zobaczył ogień i zdążył go zgasić przed eksplozją.
W sądzie nie prowadzi się spraw karnych - są tu tylko wydziały: rodzinny oraz pracy i ubezpieczeń społecznych. Dlatego budynku pilnuje tylko jeden portier i właściwie każdy może tu
wnieść, co chce.
A komuś musiało bardzo zależeć na zniszczeniu całego budynku, bo wtargał na piętro dwie ciężkie butle gazowe. I je podpalił przy drzwiach od strychu. Rzadko kto tam bywa. Szczęśliwie
ogień zauważył pracownik sądu, który zaalarmował policję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl