Akcja strażaków, którzy gasili pożar lasu w okolicach rosyjskiego poligonu koło Bornego Sulinowa (Zachodniopomorskie), przebiegała przy kanonadzie eksplodujących bomb. Bo miejsce, w którym musieli opanować żywioł, było usiane niewypałami. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Ta wyjątkowo ciężka akcja trwała dwie godziny. Po pierwsze, przez wybuchające bomby, ale także przez to, że paliły się głównie wierzchołki drzew. W takich warunkach ogień przemieszcza się z prędkością od 60 do 400 km/h. Strażacy mówią wprost: to najtrudniejsza kategoria pożarów lasów.
Jednak tym razem udało się go opanować. Teraz ratownicy pilnują pogorzeliska.
Strażacy są niemal pewni, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. Nie potrafią jednak jeszcze powiedzieć, czy było to celowe podpalenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|