Nikt nie wie, jak długo mógł trwać niecny proceder. Może nawet kilka lat. Dopiero na początku maja ludzie z dyrekcji kina zgłosili się do policjantów. Podejrzewali, że ktoś oszukuje ich, podkładając fałszywe kupony rabatowe. Policjanci szybko ustalili, że prym wśród oszustek wiodła kierowniczka kasjerek. To najprawdopodobniej ona wymyśliła plan okradania kina.
Kasjerki podkładały kserowane kupony rabatowe w zamian za sprzedane bilety. Pieniądze ukradzione w ten sposób zabierały dla siebie. Jedyną osobą, z którą dzieliły się po połowie, była szefowa. Bywały dni, że na jednej kasie można było "zarobić" nawet kilkaset złotych.
Sześć kasjerek odpowie teraz za podrabianie dokumentów i oszustwa. Policja zatrzymała też męża jednej z nich. W jego mieszkaniu znaleziono kilka ryz kolorowego papieru, z którego produkowane były sfałszowane kupony, oraz gilotynę do wycinania "gotowych wyrobów".