Obrazki z Westerplatte szokują. Już kilkaset metrów przed obeliskiem upamiętniającym bohaterskich żołnierzy rozpoczyna się gigantyczne śmietnisko. To pozostałość po codziennych libacjach alkoholowych. Pije się tu wszędzie: na ławkach, trawnikach, a nawet na stopniach pomnika.
Zrujnowane fragmenty wartowni, również są ulubionym miejscem spotkań pijaków. Wszędzie widać ślady po imprezach - butelki i puszki po piwie, zużyte prezerwatywy i papier toaletowy. Co gorsza, wandale dewastują wszystko, co wpadnie im pod rękę, a na ścianach nawet malują swastyki.
Fotoreporter "Faktu" nie musiał długo czekać, żeby zarejestrować swoim aparatem mężczyznę pijącego piwo tuż przy pomniku i innego, sikającego kilka metrów dalej. Dlaczego tak się dzieje? To proste. Westerplatte jest odludnym zakątkiem Gdańska, gdzie patrol policji pojawia się „raz na ruski rok”. Nie ma tu żadnych ochroniarzy ani kamer monitoringu miejskiego. To dlatego pijacy i wandale czują się tu całkowicie bezkarni - uważa "Fakt".
"Apelujemy do policji i straży miejskiej, by jak najczęściej pojawiali się na Westerplatte, zwłaszcza po zmroku. Większa liczba patroli jest tam po prostu niezbędna - mówi Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków w Gdańsku.
A co na to policja? "Z uwagi na fakt, że Westerplatte jest obszarem mało zurbanizowanym, odnotowujemy w tym rejonie marginalną liczbę przestępstw. Każdy sygnał o naruszeniu prawa jest przez nas sprawdzany - usłyszał "Fakt" od Dominiki Przybylskiej z gdańskiej komendy.