Religa przedstawił na spotkaniu ze związkami zawodowymi projekty ustaw, które mają położyć kres protestom lekarzy i pielęgniarek. Co przewidują przepisy?

Nie tylko przedłużenie na 2008 roku 30-procentowych podwyżek. Ale także możliwość przeznaczenia dodatkowych pieniędzy z NFZ na podwyżki. Minister proponuje - jeśli uda się poszczególnym szpitalom i przychodniom wynegocjować z NFZ wyższe kontrakty - by 40 procent z tej nadwyżki poszło na pensje - i to jeszcze w tym roku. Kto i ile miałby dostać, będą decydować szefowie tych placówek.

Minister zdrowia nie wie jednak, jak tę propozycję przyjmą lekarze z OZZL, ponieważ nie biorą oni udziału w spotkaniu z ministrem w Centrum "Dialog". Jest tam jednak ich przedstawiciel, który przekazuje propozycje ministra swoim kolegom.

Według szefowej rady Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność" Marii Ochman, te propozycje wymagają uszczegółowienia. Dla pielęgniarek jest ważne, by te 30-procentowe podwyżki mogły być wpisane do wynagrodzenia zasadniczego. "To by rozwiało szereg wątpliwości i pozwoliło na kolejne ruchy płacowe, a nie mnożyłoby dodatkowe składniki wynagrodzeń" - powiedziała Ochman.

Jutro o godzinie 14 rozmowy mają być kontynuowane. Szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias powiedziała, że wcześniej Zbigniew Religa będzie rozmawiał z premierem o podwyżkach dla służby zdrowia w IV kwartale.

"<Białe miasteczko> protestujących pielęgniarek zniknie po zapewnieniu, że te podwyżki będą. Dziś wychodzimy z niczym. Jutro dowiemy się, czy w czwartym kwartale będzie podwyżka" " - powiedziała Gardias.