"Nie chcemy brać na siebie takiej odpowiedzialności" - powiedział dr Piotr Roczniak z komitetu strajkowego w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym w Radomiu. Dodał, że w przypadku ewakuacji pacjenci musieliby być przewiezieni do szpitali oddalonych o ponad 100 kilometrów.

Lekarze głodowali, ale wykonywali swoje obowiązki. Ale są już w tak kiepskiej formie, że mogliby nie być w stanie pomóc chorym, przywiezionym na przykład przez pogotowie z wypadków. "Przerywamy protest, ale jeżeli nie dojdzie do porozumienia ze stroną rządową, we wrześniu nie przedłużymy kontraktów. Pójdziemy po prostu szukać pracy gdzie indziej" - powiedział Roczniak.