Najpierw będzie upomnienie, a potem mandat porządkowy - 50 zł. Dla krnąbrnych, którzy nadal będą wywieszać gacie na sznurkach za oknami - nawet 200 zł. Za recydywę! Kto będzie ścigał bieliźnianych przestępców? Oczywiście strażnicy miejscy. To oni będą pilnować, by czyjeś majtki, skarpety i biustonosze nie psuły estetyki miasta - informuje "Fakt".
"To jest chore. Przecież nie wieszaliśmy bielizny od strony ulicy. Wieszaliśmy od podwórza. Tu nikt wycieczek nie przyprowadza. Nikogo nasze majtki nie kolą w oczy" - mówi "Faktowi" oburzona Barbara Lasocka, która podobnie jak wielu mieszkańców domów, w których nie ma suszarni, rozwiesza pranie w pokojach i kuchni. Pod sufitem rozpina sznurki i suszy tam bieliznę.
"Niech burmistrz przyjdzie i zobaczy, na jaką męczarnię nas skazał. A może pozwoli, byśmy suszyli nasze pranie w jego gabinecie?" - pytają wściekli mieszkańcy
Oławy.