Francuskiej prokuraturze się nie spieszy. "Trudno znaleźć dobrego eksperta dla tak trudnego przypadku. Przede wszystkim dlatego, że są wakacje" - rozbrajająco mówi specjalnie dla "Faktu" zastępca prokuratora w Grenoble Luc Fontaine. "Dlatego też badania wraku autokaru rozpoczną się na początku sierpnia i na pewno potrwają kilka tygodni" - mówi.
Do wyjazdu są gotowi polscy biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych. Własne śledztwo rozpoczęła bowiem szczecińska prokuratura. "Na razie nic nie mogę powiedzieć o przyczynach tego wypadku" - mówił w TVN24 jeden z biegłych, Andrzej Raza. - "Na pewno długi ślad po hamowaniu będzie głównym elementem analizy, ale trzeba uwzględnić wszystkie szczegóły".
Wczoraj zidentyfikowano zwłoki kierowcy feralnego autokaru. 22-letni Paweł Mendyk zginął na miejscu.
W odróżnieniu od prokuratury na medal spisują się francuscy medycy. Polacy będący w Grenoble są pod wrażeniem francuskiej opieki i życzliwości. Na wieść o katastrofie do szpitali spontanicznie zgłosiło się aż 300 lekarzy, pielęgniarek i pracowników medycznych!
W szpitalu w Grenoble powoli poprawia się stan 22 rannych. Siedmioro z nich jest na oddziale intensywnej terapii, ale ich życie nie jest zagrożone. "Jedna osoba opuści intensywną terapię najprawdopodobniej dziś rano" - mówi rzeczniczka szpitala. - "Szykowani są też pacjenci do wypisania. Pierwsze osoby opuszczą nasz szpital w końcu tygodnia".
Przed wypisaniem ze szpitala każdy uczestnik wypadku zostanie poddany badaniu przez lekarza sądowego i przesłuchany przez francuskiego prokuratora. "Śledztwo będzie długie" - mówi Luc Fontaine. - "Obejmie przesłuchanie rannych, zwłaszcza drugiego kierowcy i pilotki, która doznała pęknięcia miednicy. Ona powinna zostać przesłuchana do końca tygodnia".
Katastrofa polskiego autokaru wywołała wstrząs w całej Francji. Rozważane jest zainstalowanie na cieszącej się złą sławą drodze RN85 specjalnych bramek uniemożliwiających wjazd wysokich pojazdów.