Tytaniczny spór zwolenników Trzeciej i Czwartej Rzeczpospolitej wypełnia media i rozlewa się po sejmowych korytarzach. A jednak wyjątkowo mało wiemy o społecznej substancji tego konfliktu. Psychologia politycznych liderów staje się ważna, kiedy obie strony sporu ukrywają wiedzę na temat własnej klienteli społecznej albo też takiej wiedzy w ogóle nie posiadają.
Dlatego postanowiliśmy zapytać: jakie siły społeczne, jakie interesy stoją po stronie obozu III i obozu IV RP, kto i z jakich powodów wciąż identyfikuje się z hasłem społecznej zmiany, a dla kogo owa zmiana jest wyłącznie katastrofą. Jako pierwsi na pytanie "Europy" odpowiadają Henryk Domański i Andrzej Nowak. Domański jest socjologiem wyjątkowo przywiązanym do społecznej empirii i wyjątkowo mało - jak na standardy polskiej inteligencji - ulegającym ideowym pasjom. Andrzej Nowak, niezależnie od swoich kompetencji historyka stosunków polsko-rosyjskich, jest też zaangażowanym polskim inteligentem. Jako redaktor "Arkanów" stał się wręcz jednym z liderów tej części inteligencji, która poparła hasło IV RP.
Domański przyjął perspektywę grupowych interesów, Nowak perspektywę wartości i idei. Porównując społeczną strukturę III i IV RP - po półtora roku jej budowania - Domański dochodzi do wniosku, że w skali społecznej nic się nie wydarzyło. Ani "wykształciuchom" się nie pogorszyło, ani "moherom" nie polepszyło. Pakt o nieagresji zawarty pomiędzy nową władzą a elitami gospodarczymi - będący albo paktem realizmu, albo bezsilności - sprawia, że akumulacja bogactw, reprodukcja elit itp. odbywają się na zasadzie ciągłości, bez względu na symboliczny przełom 2005 roku.
Dla Andrzeja Nowaka ważniejszy jest ideowy fundament i legitymizacja Polski sprzed roku 2005 i dzisiejszej w obszarze wartości. Tutaj przełom jest dla niego wyraźny. Liberalne tezy o końcu państwa, końcu historii i integracji europejskiej jako ostatnim horyzoncie polskiej polityki zastąpił język interesu narodowego i deklarowana chęć odbudowy silnego państwa. Ponieważ jednak także dla Nowaka wartości i społeczne interesy nie należą do jakichś odrębnych, niespotykających się rzeczywistości, to w warstwie społecznej empirii redaktor "Arcanów" potwierdza diagnozę Domańskiego o ciągłości społecznej III i IV RP. Dla Nowaka oznacza to niedokonanie nowej władzy, zgodnie z jego interpretacją wynikające przede wszystkim z wyjątkowo silnego oporu obrońców III RP. Do obu tych tekstów warto dodać głos Pawła Śpiewaka, który w poprzedniej "Europie" zauważył, że polskie społeczeństwo wymknęło się swoim elitom. Podąża drogą "bezrefleksyjnej modernizacji", realnie się okcydentalizuje, niezależnie od politycznych i ideologicznych sporów dzielących stosunkowo wąskie elity inteligenckie. Im bardziej radykalne są produkowane przez te elity propozycje ideowe i hasła przełomów, tym w mniejszym stopniu oddziaływują one na kształt społeczeństwa.