Kiedy wybuchło powstanie, znali się już od pięciu lat. Bolesław Biega był podchorążym, jednym z dowódców w batalionie AK im. Jana Kilińskiego. Alicja Trojtler pracowała jako sanitariuszka - pisze "Fakt".
W pierwszym dniu walk mężczyzna został ranny w ramię i trafił do szpitala zorganizowanego w piwnicach kamienicy przy ul. Moniuszki 11. Tam dochodził do zdrowia.
Alicja odwiedzała go codziennie. I właśnie wtedy w głowie Bolesława pojawiła się myśl, by oświadczyć się ukochanej. "W zasadzie namówili mnie do tego przyjaciele" - mówi po latach Biega.
Gdy oświadczył się Alicji, była w szoku. A jego ojciec dosłownie wpadł w szał. "To niedorzeczne. Nie masz domu, nie masz pracy, nie masz możliwości założenia rodziny" - prawił młodemu podchorążemu. "Kochamy się od wielu lat. Jutro wszyscy możemy być martwi, więc stare zasady się nie liczą" - odpowiedział mu na to syn.
Ślub zorganizowano w sklepie papierniczym w tej samej kamienicy - pisze "Fakt". Zamiast obrączek, Alicja i Bolesław wymienili się... kółkami do firanek. Ceremonię poprowadził ks. Wiktor Potrzebski ps. Corda, który zginął niecały miesiąc później. Ojciec Bolesława Biegi udzielił młodym błogosławieństwa.
Przemyślał to, co dzień wcześniej powiedział mu syn. Matkę Alicji para młoda poinformowała o ślubie... wysyłając jej pocztówkę. Choć była wtedy w Warszawie, toczące się walki uniemożliwiły jej przybycie - pisze "Fakt".
"Powstanie o wszystkim za nas zadecydowało. Całe moje późniejsze życie jest jego wynikiem" - mówi dziś o tamtych czasach Bolesław Biega.
Wraz z żoną mieszka dziś w pięknym domku w stanie New Jersey w USA. Do Ameryki oboje trafili w 1951 roku. Tu urodziła się piątka ich dzieci. Mają też 12 wnuków.
Nadal utrzymują kontakt z dawnymi towarzyszami broni. Odwiedzają Polskę. A pamięć o Powstaniu przekazują rodzinie.