Poeta i pisarz francuski, który do dziś nie przestaje wzbudzać silnych kontrowersji. Nieślubny syn dyplomaty, dandys, nacjonalista, a po I wojnie współtwórca surrealizmu ("Wieśniak paryski", 1926). Następnie komunista, członek ruchu oporu, sybaryta, stalinista, piewca realizmu socjalistycznego i miłości do Elzy Triolet (szwagierki Majakowskiego), a po jej śmierci zdeklarowany homoseksualista. Przede wszystkim zaś wybitny i płodny pisarz owładnięty wielką pasją opisania dramatycznej epoki, w której przyszło mu żyć, zwany niekiedy Victorem Hugo XX stulecia. Jego najważniejsze i najbardziej znane utwory to "Dzwony Bazylei" (1934), "Wielki Tydzień" (1958) oraz "Elza: poemat" (1959).
p
(Fragment)
Piszę aby zapomnieć zapisuję moje kroki
Aby zatrzeć po sobie ślady aby
Zagubić się i aby te wersy nie były
Niczym innym jak otwarciem ciszy
Nie usłyszeć więcej tego noża który od zawsze
We mnie pracuje
Serce
Wybaczcie mi że to wam mówię i sprawiam ból ale
Wiem to dobrze
Że cierpienie jest nie do wybaczenia
Ale to na was cierpię bolą mnie ludzie którzy
Nadejdą potem
Ale nie dlatego że tak jest lub będzie się tak wydawać
Bóg który nadejdzie kiedy już nie otworzę
Codziennej gazety z nieszczęściami z całego świata
Widzicie więc że jestem poraniony wszędzie
Już Nigdzie
Nie mam więcej miejsca na rany
Wybaczcie
Nikt nie znajdzie więcej pokojów Domy
Zostaną zburzone bo dzisiaj wiadomo
Jak wyburzać aby nie pozostał nawet ślad
Stopy
Nie tak jak było przed wiekami żaden sen
Faraonów lub geologicznych epok
Wnęka w której ktoś przeżył
O cudowny spokoju który nadejdziesz przychodź
Wielki śmiechu placu gdzie kiedyś żyłem
Wymiećcie zewsząd mój cień i moją słomę wymiećcie
Miłosierne wiatry wymiećcie
Mój oddech i moje słowo
Nie wybudujemy więcej cmentarzy
Nie będzie już więcej żałobnych śpiewów
To będzie koniec każdej barbarii
Och oby niebo było czyste i niewinne powyżej
Naszej nieobecności i naszego czasu
Nigdzie nie będzie zegara
I będzie pięknie
Pięknem tego piękna bez porównania
Gdzie nic nie jest kolorem a jedynie bielą
Płótna Pięknem
Tego piękna bez zmarszczki
I bez chmury Piękno
Z piękna ust ciemności
Dotknięte piękno bełkocącego kieliszka
Tak pięknie będzie umrzeć kiedy nadejdzie
Ten wieczór w końcu umrzeć wreszcie
Moja miłości na śmierć wreszcie wieczór nareszcie
Umrzeć
Wieczór zakwitających głogów na kresach zapachów
I nocy
Głęboki wieczór jak ziemia milknąca
Wieczór tak piękny że wierzyć będę aż do końca
Zasnąć snem z twoich ramion
W kraju bez nazwy bez snów i bez przebudzenia
To miejsce w nas w którym każda rzecz się rozpada
Tłumaczenie według wydania: Louis Aragon, "Les chambres"
© 1997 Editions Stock, Paris.