Dziennik Gazeta Prawana logo

Morderca księdza Popiełuszki dziennikarzem? Dwa pseudonimy

14 listopada 2011, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Morderca księdza Popiełuszki dziennikarzem? Dwa pseudonimy
AP
Grzegorz Piotrowski, morderca księdza Jerzego Popiełuszki, pisze w tygodniku "Fakty i Mity", którego współwłaścicielem jest Roman Kotliński, poseł z ramienia Ruchu Palikota - podaje "Rzeczpospolita", powołując się na własne śledztwo dziennikarskie.

Zdaniem dziennika, Piotrowski jest jednym z głównych reporterów "FiM". "Rzeczpospolita" swe twierdzenia opiera na rozmowach z byłymi pracownikami tygodnika. Dwie proszące o zachowanie anonimowości osoby niezależnie od siebie zdradziły dziennikarzom, że były esbek używa dwóch kobiecych pseudonimów: Dominika Nagel i Anna Tarczyńska.

Sam Kotliński nie chciał się odnieść do tych informacji. Dziennikarzom "Rz" zapowiedział, że poczeka na to, co opublikują. Dwa tygodnie wcześniej otwarcie zaprzeczał współpracy jego tygodnika z Piotrowskim. Na konferencji prasowej zarzucił pytającemu go dziennikarzowi kłamstwo i zagroził procesem.

O związkach "FiM" z Grzegorzem Piotrowskim wspomniała już po wyborach także Monika Olejnik. Po jej słowach w tygodniku pojawiły się artykuły dotyczące rzekomej esbeckiej przeszłości jej ojca i sugerujące, że dziennikarka nie zrobiłaby takiej kariery gdyby nie jego kontakty rodem z PRL.

>>> Tygodnik Kotlińskiego uderza w Monikę Olejnik. Co na to Ruch Palikota?

"Rzeczpospolita" opisuje współpracę Piotrowskiego z "FiM". Ma się on pojawiać w redakcji raz w tygodniu, by przygotować swe teksty do druku. Z analizy materiałów opatrzonych dwoma pseudonimami, którymi ma się posługiwać były esbek, wynika, że jego głównym tematem zainteresowań jest Kościół katolicki. Osiem lat temu Piotrowski miał też pisać o śledztwie IPN w sprawie mordu na księdzu Popiełuszce. Jak pisze "Rz", pieniądze za pracę przelewane są na konto żony Piotrowskiego, Janiny P. (nie nosi ona nazwiska męża). Zbierając informacje, były esbek ma się najczęściej przedstawiać jako asystent Anny Tarczyńskiej.

Tym, kto ukrywa się pod pseudonimem Anna Tarczyńska, sąd i prokuratura interesowały się już w ubiegłym roku. Wówczas do publikowania pod tym nazwiskiem przyznał się zastępca Romana Kotlińskiego, Marek Szenborn. Później jednak odwołał on swoje zeznania, tłumacząc się podstępem, co jakiego miała uciec się przesłuchująca go prokurator. Sąd mu nie uwierzył, ale i tak sprawę umorzył. Jednak, jak pisze "Rzeczpospolita", z lektury archiwów tygodnika wynika, że Szenborn nie może być Tarczyńską, bo teksty są podpisane wspólnie oboma nazwiskami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Rzeczpospolita
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj