Generał Sławomir Petelicki – twórca legendarnej jednostki komandosów GROM, bohater setek anegdot został znaleziony przez żonę z raną postrzałową głowy na podziemnym parkingu. Prokuratura podejrzewa samobójstwo. Dlaczego?
- mówi "Wprost" jeden z najbliższych kolegów Petelickiego.
Tygodnik pisze, że generał lubił być w centrum uwagi, brylować w towarzystwie. Źle znosił to, że warszawska socjeta zaczyna się od niego odwracać. Dlaczego? Tracił wpływy w biznesie i w polityce. Miał niewyparzony język. Na jego esemesowej liście były setki osób. Wysyłał do nich niezliczone wiadomości, w których ostro, często brutalnie, przedstawiał swe polityczne oceny. Bywało, że na same esemesy miesięcznie szło 2,5 tysiąca złotych. Prezes jednego z banków poprosił, żeby go z tej listy wykreślił, bo nie chce dostawać wiadomości, w których obrzuca się ludzi błotem.
Tygodnik zauważa, że Petelickiemu nie szło w biznesie. W jedną ze swoich spółek w ciągu kilku lat "wpompował" 7,5 miliona złotych z własnej kieszeni. Mimo to firma "nie szła" i musiał ją zlikwidować.
Były wojskowy: -
Znajomy Petelickiego: -
Mimo to nikt z kumpli z którymi widywał się w ostatnich dniach nie zauważył, u niego jakiejś depresji, choroby, załamania: