Dziennik Gazeta Prawana logo

Co innego na metce, co innego w środku. Tak nas robią w balona!

13 września 2012, 07:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zakupy w supermarkecie
Zakupy w supermarkecie/Shutterstock
Coraz większą wagę przywiązujemy do tego, co jemy . Dlatego przybywa osób, które czytają etykiety, by wybrać produkty najwartościowsze. Jednak zamiast pomóc, ich lektura często może wprowadzić w błąd. Co innego na metce, co innego na towarze. W niektórych kategoriach żywności nawet połowa oznaczeń może wprowadzać w błąd

Informacje zawarte na etykietach wielu produktów o ich składzie i terminie przydatności do spożycia są dalekie od rzeczywistości. Potwierdzają to dane Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS). I tak na przykład w wyniku kontroli przeprowadzonej przez IJHARS w czwartym kwartale ub.r. zakwestionowano oznakowanie prawie 22 proc. partii ocenianego mięsa drobiowego i 25,8 proc. partii przetworów drobiowych. Okazało się, że producenci bez uzasadnienia wydłużyli na etykietach okres przydatności tych wyrobów do spożycia albo nie wykazali na nich składników stosowanych w produkcji – m.in. soli i glukozy. W tym czasie podobne praktyki stosowali m.in. niektórzy producenci kiełbas, pasztetów, konserw mięsnych, wędlin surowych i dojrzewających oraz wędzonek. W wykazach składników użytych do produkcji nie podawali informacji m.in. o dodanej wodzie, soli, aromatach i przyprawach. Ponadto wprowadzali konsumentów w błąd co do trwałości produktu przez bezpodstawne wydłużenie terminu przydatności do spożycia nawet o 16 dni. Nieprawidłowości tego rodzaju inspekcja stwierdziła aż w 35,7 proc. skontrolowanych partii przetworów z mięsa.

Dużo jest też matactwa w oznakowaniu wyrobów garmażeryjnych. W wyniku kontroli stwierdzono bowiem, że na etykietach tych produktów nie było na przykład informacji o zawartości mięsa w pierogach z mięsem, podrobów w pierogach z podrobami. Nie umieszczono w wykazie wszystkich składników wyrobów garmażeryjnych – wody, soli, oleju. Między innymi tego rodzaju praktyki stwierdzono w 28,8 proc. skontrolowanych partii tych produktów. Złe oznaczenie kontrolerzy wykryli też w ponad 26 proc. badanego piwa oraz 20,5 proc. wyrobów mleczarskich. Inspektorzy zakwestionowali np. użycie nazwy produktu z mleka koziego, bo wykryto w nim obecność także mleka krowiego. A na przykład tegoroczna kontrola tzw. żywności wygodnej, czyli koncentratów spożywczych oferowanych między innymi w formie gorącego kubka, wykazała, że źle oznakowana jest aż ponad połowa badanych produktów.

Skąd tyle nieprawidłowości? – ocenia prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj