Gromosław Czempiński próbował nakreślić możliwy scenariusz zamachu na prezydenckiego tupolewa. Jego zdaniem, podłożenie bomby na pokładzie maszyny byłoby niezwykle skomplikowaną operacją. Najpierw obcy agenci musieliby spenetrować ochronę wokół samolotu, lub przekupić jednego z oficerów BOR. Całą sprawa jednak szybko wyszłaby na jaw. - mówił w Radiu ZET były szef UOP.
>>>Tajemniczy Glen Joergenssen. Kim jest smoleński ekspert Macierewicza?
Organizatorzy zamachów mieliby więc dwa wyjścia - albo zabić tych, którzy brali udział w operacji, albo zapłacić im fortunę. - wyjaśnił.
"Gdyby doszło do wybuchu, byłoby pełno oznak ładunku wybuchowego"
Czempiński uważa, że Macierewicz trzyma się scenariusza o wybuchu, by wzmocnić swą pozycję w PiS. - mówił Monice Olejnik były szef UOP.
>>>Wasserman o kłopotach w pracy rodzin ofiar: Sama miałam różne "propozycje"
Jego zdaniem, gdyby faktycznie w tupolewie wybuchła bomba, to eksperci na pewno zauważyliby ślady po eksplozji. Byłoby pełno oznak prochu lub innego ładunku wybuchowego. - stwierdził.
"Kontrolerzy działali niefrasobliwie i niedbale"
Czempiński nie zgadza się też z teorią, w której kontrolerzy specjalnie sprowadzali tupolewa tak, by się rozbił. - zauważył. Według jego hipotezy, kontrolerzy myśleli, patrząc jak lądują Polacy, że prezydencki samolot wyposażony jest w system ILS. - dodał.
>>>Wybuch, rozpad prezydenckiej salonki... Nowy smoleński raport PiS
Były szef UOP zastanawiał się też nad słowami , które padły w kokpicie. - oceniał. - podsumował.