W kwestiach prywatnych czuje się jak Św. Paweł - mówił prof. Bogdan Chazan, ginekolog, zwolniony z pracy były dyrektor Szpitala św. Rodziny.

Reklama

Profesor w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim przyznaje, że w czasach kiedy pracował w Szpitalu Wolskim przeprowadził w sumie ok. 500 aborcji. - Nie byłem Nathansonem. Nie przeprowadzałem aborcji ani tak długo, ani tak często - broni się jednak Chazan. (Bernard Nathanson to amerykański propagator aborcji, który przeszedł na stronę pro-life).

Chazan mówi, że myślał o tym kim mogłyby być dziś dzieci, których aborcji dokonał.

Dobrze pamiętam swoją ostatnią aborcję, pod koniec lat 80. Zgłosiła się do mnie koleżanka anestezjolog z prośbą, żeby przeprowadzić aborcję u pacjentki, bo ona ma wadę serca i boi się śmierci. Bardzo to przeżyłem i wówczas postanowiłem, że już nigdy więcej tego nie zrobię - powiedział prof. Chazan.

Nie mieliśmy takiej jak obecnie świadomości pełnego człowieczeństwa zabijanego dziecka. Jednym w powodów był brak USG. O tym się też nie rozmawiało. Tematyka etyczna nie była obecna w naszych rozmowach. Myślę, że większość z nas ten temat wypierała ze swojego myślenia - mówi Chazan.

Zgony z powodu chorób, które poprzedzają ciążę, a których przebieg ciąża nasila, to absolutna rzadkość - mówi prof. Chazan i oskarża środowiska feministyczne o "zwyczajną ściemę" w tej sprawie.

Ginekolog mówi też o swoich planach na przyszłość. - Zawsze interesowałem się polityką. Im dalej od lewicy, tym lepiej - deklaruje. - Mnie nie chodzi o funkcje czy stanowiska, ale o to, by móc realnie działać na rzecz wartości, które są mi bliskie. Gdybym mógł to robić, to poważnie rozważyłbym taką możliwość - dodaje.