Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekowyłudzacze, czyli biznes na wielką skalę. W imię walki o ochronę przyrody można zbić fortunę

10 października 2016, 08:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Co drugi przedsiębiorca był zmuszony do zapłacenia organizacji ekologicznej za odstąpienie od postępowania dotyczącego jego budowy – przyznaje Polski Związek Firm Deweloperskich.

W imię walki o ochronę przyrody można zbić fortunę. Wystarczy wykorzystać przepisy prawa, włączając się do prowadzonych przez deweloperów postępowań administracyjnych i za pomocą odwołań opóźniać działania inwestora. Ten prędzej czy później poddaje się i wspiera „ekologów” hojną darowizną, co zwykle ucina problemy. Podczas zakończonego właśnie we Wrocławiu III Kongresu Mieszkaniowego deweloperzy przyznali, że skala zjawiska jest ogromna. Wykazała to ankieta przeprowadzona w branży, w której 50 proc. pytanych przyznało się do zapłacenia organizacji hamującej inwestycję. Na podobnej zasadzie działają także niektórzy prawnicy – uzyskują pełnomocnictwa od sąsiadów planowanej inwestycji i żądają pieniędzy w zamian za gwarancję spokoju.

Najczęściej – deweloperzy twierdzą, że nagminnie – taka metoda działania stosowana jest przy postępowaniach w sprawie wydania decyzji środowiskowych czy o warunkach zabudowy, pozwoleń na budowę, które wymagają udziału czynników społecznych, czy pozwoleń wodnoprawnych. Blokada trwa do czasu, gdy inwestor ulegnie albo gdy sprawę rozstrzygnie organ administracyjny czy nawet sąd.

– mówił Michał Sapota, prezes zarządu Murapolu. Dla niektórych jest to sposób na biznes.

Szansa na to, że deweloper zapłaci, jest duża. Angażowanie się w postępowania odwoławcze wymaga czasu, a każde pół roku wstrzymania inwestycji podraża ją o 3–5 proc. Nie każdego stać na to, by wdawać się w merytoryczny spór. Nie ma też sensu zgłaszanie takich spraw na policję czy do prokuratury, bo większość blokujących zręcznie porusza się w granicach prawa.

Sapota deklaruje, że mimo propozycji – a zdarzyło mu się usłyszeć od jednego z podmiotów, że będzie dołączał się do postępowań w sprawie każdej jego nowej inwestycji, jeśli Murapol nie zapłaci 100 tys. zł od każdej lokalizacji – dotąd się nie ugiął. – – stwierdził. Ten brak gotowości do „współpracy” kosztował go sporo – jedna z inwestycji została wstrzymana na dwa lata.

„Preferowany sposób płatności”, jak podaje Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD), to gotówka albo przelew jako wynagrodzenie za tzw. konsultacje środowiskowe. Jednemu ze szczecińskich deweloperów zdarzyło się wpłacić kilkadziesiąt tysięcy euro w zamian za odstąpienie organizacji od postępowania – formalnie w formie darowizny na ratowanie wydm. – – podkreślił Płochocki.

Deweloperzy zaprezentowali wykonane z ukrycia nagrania z negocjacji z organizacjami – część z nich stanowiła przedmiot śledztwa prokuratorskiego, pokazywali też składane im oferty nie do odrzucenia. W jednym z pism stowarzyszenie – nie kryjąc, jakie są jego rzeczywiste pobudki – informowało budującego, że znalazło wiele błędów w karcie informacyjnej przedsięwzięcia (sporządzana jest dla inwestycji mogącej potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko) i że zamierza zgłosić je urzędowi, „co może oznaczać przedłużenie postępowania”, jednakże „odstąpi od powyższych działań w przypadku osiągnięcia w tej sprawie porozumienia”. Zastrzegło przy tym od razu, że propozycja ma termin ważności. Brak reakcji do konkretnego dnia uzna za brak woli porozumienia, co skutkować będzie już odpowiednimi działaniami.

Okazuje się jednak, że haraczy domagają się nie tylko podmioty deklarujące się jako działające na rzecz ochrony przyrody czy środowiska. – – mówił Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska.

– mówi Robert Cyglicki, dyrektor programowy Greenpeace Polska. Przyznaje jednak, że problem jest w tym, że w Polsce organizację ekologiczną może założyć każdy. –– dodaje.

Eksperci oceniają, że sytuację może poprawić tylko zmiana przepisów. Dziś inwestycje może blokować nawet stowarzyszenie zwykłe, założone choćby przez trzy osoby. Sprawy nie ułatwia również to, że od maja takie stowarzyszenia mogą przyjmować darowizny.

Pomocny w walce o ucywilizowanie zasad inwestowania w Polsce może się natomiast okazać projektowany kodeks urbanistyczno-budowlany. Zakłada on, że w przypadku budowy na terenach objętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego stroną postępowania jest jedynie inwestor. Przepis ten skutecznie wyłączyłby więc udział organizacji ekologicznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj