Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko, 21-letni Sebastian K., kierowca samochodu seicento nie zostanie w poniedziałek przesłuchany. - - powiedział prok. Hnatko. To właśnie krakowscy śledczy przejmą akcja i podejmą decyzje o dalszych czynnościach.
Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku ranni zostali też dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony premier. Według policji auta BOR nie jechały szybko. Wstępne ustalenia policji wskazują, że samochody poruszały się, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Media przytaczały relację świadka, według którego rządowe limuzyny miały włączone sygnały świetlne, ale nie dźwiękowe.
Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń podał w sobotę, że 21-letni kierowca fiata seicento złożył wstępne wyjaśnienia pod nadzorem obecnego na miejscu prokuratora.
- - powiedział PAP w poniedziałek Sebastian Gleń.
Jak wyjaśniał w niedzielę Hnatko, policja prowadziła postępowanie w niezbędnym zakresie w trybie art. 308 kpk, w ramach którego można . - - zaznaczył.
Co powiedział kierowca seicento?
Krakowskie media podają, że dotarły do zeznań kierowcy seicento. Wynika z nich, że widział on zbliżające się auto na sygnałach świetlnych i dlatego zjechał na prawą stronę i zatrzymał się przy krawężniku. Za nim miały zatrzymać się inne samochody. Kiedy auto na sygnale go minęło, chciał włączyć się do ruchu. Nie wiedział, że obok przejeżdża nie jeden samochód, ale kolumna aut. Kiedy zrównał się z rządową limuzyną, w której jechała premier Szydło, samochody otarły się. Jak mówił kierowca seicento, kierowca BOR odbił w lewo i wjechał w drzewo. Podał też, że w momencie wypadku słuchał muzyki. Z protokołu wynika także, że 21-latek po wypadku nie został przebadany przez lekarza - podają media. Według sobotnich informacji z policji mężczyzna przyznał się do winy.
Jednak Borys Budka z PO i Marek Sowa z Nowoczesnej, którzy spotkali się z Sebastianem K. jeszcze w weekend, relacjonowali, że 21-latek przedstawił im nieco inny przebieg wydarzeń. Budka ocenił, że mężczyzna , oraz .
- - relacjonował Budka.
Z adwokatem kierowcy rozmawiała Wirtualna Polska. Władysław Pociej poradził wszystkim, którzy powtarzają informacje o przyznaniu się 21-latka do winy czy też jego oświadczeniu na temat rzekomego słuchania muzyki, . - - wyjaśniał mec. Pociej.
Jak powiedział w piątek rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Dariusz Ciarka, ze względu na obrażenia, jakich doznali funkcjonariusze BOR w wypadku limuzyny premier Beaty Szydło zdarzenie to prawdopodobnie będzie kwalifikowane jako wypadek drogowy, a nie kolizja.
Prawo przewiduje, że zdarzenie drogowe skutkujące obrażeniami ciała trwającymi dłużej niż 7 dni to przestępstwo. - stanowi art. 177 Kodeksu karnego. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - głosi paragraf 2 tego przepisu. Zdarzenie, skutkiem którego obrażenia ciała trwają krócej, to kolizja drogowa, stanowiąca wykroczenie.
- Błaszczak tłumaczy kierowcę premier: Gdyby staranował fiata, to zginąłby młody człowiek, wtedy byłaby olbrzymia afera
- Rzecznik rządu: Trudno żebym opowiadał, że pani premier ma na jednej nodze otarcie, a na drugiej siniaka, bo byłoby to niepoważne
- "Rz": Beata Szydło ma pękniętą kość strzałkową. A rząd ukrywa prawdę o wypadku