Dwuletnia Lilliana trafiła do szpitala ze złamaną czaszką. - mówił dyrektor szpitala, Rafał Szuca. Dlatego też lekarze, którzy przegrali walkę o życie dziewczynki, od razu powiadomili policję. Funkcjonariusze zatrzymali matkę i ojczyma dziewczynki, a śledczy zlecili sekcję zwłok - informuje TVN24.pl.
Badanie zwłok dziecka wykazało krwiaki w mózgu, złamania kości ciemieniowych i kości potylicznej. - wyjaśniła Magdalena Roman z pilskiej prokuratury. Po przesłuchaniu matki dziewczynki dowiedzieli się, skąd pochodziły te obrażenia. - tłumaczy prok. Roman.
Rodzice dopiero dwa dni po uderzeniu zawieźli dziecko do szpitala. Na pomoc było już wtedy za późno. Śledczy postawili więc matce zarzuty nieudzielenia pomocy i będą wnioskować o areszt. - dodaje Roman.
Rodzina dwulatki - jak informuje tvn24.pl była pod kontrolą lokalnego ośrodka pomocy społecznej. - wyjaśnia Liwia Kolasa, rzecznik lokalnego MOPS. Jak jednak wynika z relacji tvn24.pl asystent uwierzył matce, że siniaki to efekt choroby. - dodała Kolasa.
- podsumowała rzeczniczka MOPS.