Dziennik Gazeta Prawana logo

Górnik z Zofiówki przed śmiercią napisał karteczkę dla żony. Wciąż trwają poszukiwania zaginionych

7 maja 2018, 06:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Kopalnia Zofiówka
Kopalnia Zofiówka/PAP
Nie żyje drugi z pięciu górników, zaginionych po sobotnim wstrząsie w kopalni Zofiówka - podał prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon. Ratownicy kontynuują akcję, mającą na celu dotarcie do trzech pozostałych poszkodowanych. Przy ciele jednego ze zmarłych znaleziono karteczkę dla żony.

Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon podczas popołudniowej konferencji prasowej w niedzielę poinformował, że przy ciele drugiego górnika odnaleziono karteczkę z wiadomością do żony. Korespondencję odkryli ratownicy.

Mężczyznę odnaleziono w niedzielę, ale nie dawał oznak życia. Po przetransportowaniu go do podziemnej bazy, lekarz stwierdził zgon. Jak poinformował w niedzielę prezes, drugi zmarły górnik został już zidentyfikowany na powierzchni przez kolegów oraz osobę z dalszej rodziny.

Nie ma natomiast ostatecznego potwierdzenia tożsamości pierwszego, odnalezionego wcześniej, zmarłego górnika - przedstawiciele JSW przypuszczali, że jest to 38-letni pracownik, jednak formalnej identyfikacji jeszcze nie przeprowadzono - ma to nastąpić w poniedziałek, z wykorzystaniem badań DNA.

Jak mówił Ozon, obecnie ratownicy kontynuują akcję równolegle w dwóch chodnikach; wciąż instalowany jest tzw. lutniociąg doprowadzający powietrze do objętego zawałem rejonu, gdzie prawdopodobnie znajdują się trzej górnicy.

Prezes przyznał, że w miejscu, gdzie doszło do wstrząsu, były pewne ograniczenia w zakresie prowadzenia prac kombajnowych. - - zapewnił Ozon, precyzując, że ograniczenia dotyczyły czasu pracy kombajnów w tym rejonie.

Obecnie stężenie metanu w rejonie prac ratowników jest w granicach 4 proc., czyli poniżej poziomu wybuchowości tego gazu (wybucha w stężeniu między 5 a 15 proc.), choć są miejsca, gdzie stężenie metanu sięga nawet 24 proc. - stąd m.in. potrzeba stałego napowietrzania i instalacji kolejnych elementów tzw. lutniociągu doprowadzającego powietrze.

W drugim chodniku zainstalowany został natomiast nowy wentylator o zasilaniu elektrycznym (a nie, jak wcześniej, pneumatycznym), podający do wyrobiska dwa razy więcej powietrza.

- - mówił prezes JSW.

- - dodał Ozon.

Ratownicy pracują w aparatach tlenowych - powietrza starcza w nich na ok. 90-120 minut pracy. Akcję utrudnia też niewielki przekrój wyrobiska (jego wysokość w pierwszej części to 1,5 metra, w dalszej jedynie pół metra) - w niektórych momentach, aby przejść dalej, ratownicy musieli ściągać aparaty i nieść je za sobą.

Drogę tarasują też uszkodzone elementy urządzeń i sprzętu, jaki znajdował się w zdeformowanych wyrobiskach - to m.in. uszkodzone przenośniki taśmowe czy elementy podwieszanej kolejki.

Prezes powiedział, że wiadomo, gdzie przypuszczalnie są poszukiwani górnicy - to odcinek o długości ponad 200 m. Wszystko wskazuje na to, że nie ma ich w ślepym fragmencie chodnika, prowadzącego do przodka. Potwierdzają to wszyscy ratownicy, którzy uczestniczyli w akcji; wiadomo też, że górnicy wycofywali się po pracach wykonywanych przy chodniku podścianowym – zaznaczył Ozon.

– dodał prezes.

Kolejne informacje na temat postępów akcji mają być podane w niedzielę ok. 18.30.

Prezydent w Zofiówce: Sytuacja na dole jest bardzo trudna, brakuje tlenu. Modlimy się za górników i ratowników

10944993-.jpg
Prezydent Andrzej Duda w Zofiówce

W niedzielę po godz. 12 prezydent Andrzej Duda przybył do kopalni Zofiówka, gdzie doszło w sobotę do wstrząsu i zginął jeden górnik, a kolejnych czterech jest poszukiwanych. Bezpośrednio z kopalni prezydent pojechał do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju.

- - relacjonował Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, że "wszyscy liczą na to, że tych czterech górników, którzy cały czas pozostają (pod ziemią - PAP), żyje". - - zaznaczył.

Dodał, że rozmawiał nie tylko z ratownikami, ale także z zarządem spółki JSW, z dyrekcją kopalni Zofiówka oraz z prezesem Wyższego Urzędu Górniczego. - - powiedział.

Przypomniał, że "zostanie powołana specjalna komisja, która będzie szczegółowo badała przyczyny (wypadku - PAP), wtedy kiedy akcja ratunkowa już się zakończy". - - podkreślał prezydent.

- - podsumował.

Bezpośrednio z kopalni Zofiówka prezydent pojechał do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie spotkał się m.in. z kilkunastoma ratownikami, którzy uczestniczyli w akcji na nocnej zmianie. Prezydent wysłuchał ich relacji o warunkach panujących na dole, uścisnął każdemu dłoń i podziękował.

Wizyta prezydenta w jastrzębskim szpitalu odbywa się bez udziału mediów. W placówce leczonych jest czterech górników - dwaj, którzy wyjechali na powierzchnię krótko po wstrząsie z lekkimi obrażeniami, oraz dwaj, którym w opuszczeniu wyrobiska pomogli w sobotę ratownicy.

10944788-gornicze-pogotowie-ratownicze.jpg
Górnicze Pogotowie Ratownicze
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP/RMF
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj