Zlecenie wartej 10 mln zł kampanii "Sprawiedliwe sądy", czy zakup jachtu w ramach programu "Polska 100" powinny być poprzedzone przetargami. Tak wynika z analizy przepisów przeprowadzonej na prośbę DGP przez ekspertów specjalizujących się w zamówieniach publicznych.
Sposób powoływania władz PFN oraz realizowane przez nią cele odpowiadają bowiem definicji podmiotu prawa publicznego zawartej w unijnej dyrektywie o zamówieniach publicznych.
Ta definicja przesądza o tym, kto musi organizować przetargi.
Chodzi nawet nie tyle o to, że fundacja wydaje środki publiczne, ile o to, że państwo wybiera jej władze. Członków rady fundacji powołują fundatorzy, czyli spółki Skarbu Państwa, za zgodą ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
– – nie ma wątpliwości Grzegorz Wicik, radca prawny specjalizujący się w zamówieniach publicznych.
PFN twierdzi, że mimo tego nie musi organizować przetargów:
Między wskazanymi fundacjami a PFN jest jednak zasadnicza różnica. Ta ostatnia działa "w celu zaspokajania potrzeb w interesie ogólnym", o którym mowa w unijnej definicji prawa podmiotu publicznego. Statut wśród celów wymienia m.in. podtrzymywanie i upowszechnianie tradycji narodowej, rozwój gospodarczy kraju i polskiej przedsiębiorczości czy wspieranie działalności kulturalnej.
– – analizuje dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.
Skutkiem ignorowania przepisów przetargowych może być unieważnienie umów zawartych przez PFN. Jeśli zaś ktoś poskarży się Komisji Europejskiej, ta może wszcząć postępowanie przeciwko Polsce.