Dziennik Gazeta Prawana logo

Przepisy o ochronie zwierząt to fikcja. Ukrytą kamerą nagrali, jak zabija się kurczaki na fermie

12 czerwca 2018, 11:08
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Zageszczenie na fermach, fot. Andrzej Skowron
Zageszczenie na fermach, fot. Andrzej Skowron/Media
Przepisy o ochronie zwierząt to fikcja, za ich złamanie mało kto ponosi karę. Ale też ludzi mało obchodzi, co czuje kurczak, którego zjedzą.

Pracownik fermy podnosi kurczaka, uderza nim o metalowy element wyposażenia, wrzuca do wiaderka i wyszukuje kolejnego, chorego lub za słabego, żeby go hodować. – – wydaje instrukcje nowo przyjętemu pracownikowi. Nie wie, że ten nagrywa to ukrytą kamerą.

Film, który otrzymaliśmy od Stowarzyszenia Otwarte Klatki zawiera drastyczne sceny, do których dochodziło na Fermie Drobiu Magdalena Lisiak w Sidłowie, w woj. lubuskim. Gdyby jego fragmenty miały być puszczone w telewizji, prezenter ostrzegałby o przeznaczeniu materiału jedynie dla widzów dorosłych.

„Temu nic nie pomoże”

Przez sześć tygodni, pełen okres chowu brojlera, pracownik z ukrytą w ubraniu kamerą dokumentował sytuacje mające znamiona przemocy wobec zwierząt. Oraz cierpienie ptaków – wpisane w realia hodowli przemysłowej.

Zaczyna się od selekcji. Jednodniowe pisklęta są przywożone na fermę w plastikowych skrzynkach. Pierwsze zadanie pracownika zajmującego się hodowlą to usunięcie najsłabszych. To proste: kurczaki, które mają problem z ruszaniem się, mają zamknięte oczy, są zdeformowane, należy uśmiercić. Z ekonomicznego punktu widzenia hodowcy nie ma sensu karmić ptaka, który nie urośnie do pełnych rozmiarów. Zwierzęta zabija się uderzeniem o metalowy element wyposażenia lub wiaderko.

ł – mówi jeden z pracowników fermy i pokazuje ślepego kurczaka. Następnie wykonuje szybki ruch ręką, w której trzyma zwierzę. Słychać trzask.

Obsługa pracuje na fermie szybko i mechanicznie. Kiedy „kamerzysta” próbuje pomóc kurczakowi, który ma problem z przyjmowaniem pokarmu, inny pracownik szybko zabija zwierzę. – – pada komentarz.

Drugi etap pracy na fermie zaczyna się w momencie, gdy kurczaki są już za duże, by je zabić prostym uderzeniem. Ale wiele umiera od chorób wynikających z zaburzeń genetycznych. U brojlerów przyrost masy następuje za szybko, by organizm prawidłowo się rozwinął. Pracownik codziennie wybiera więc ze stada padłe zwierzęta.
Kurczaki po 4–5 tygodniach życia osiągają już masę zbliżoną do finalnej. Niektóre z nich są tak duże, że nie są w stanie same się podnieść, gdy się przewrócą na plecy. Na filmie widać, jak „człowiek z kamerą” pomaga obracać się kurom, żeby mogły zaspokoić swój nienaturalnie duży apetyt. Na fermie będą żyły jeszcze maksymalnie dwa tygodnie.

Znęcanie czy nie?

Wiele czynności, które udokumentowano w materiale filmowym, zdaniem Stowarzyszenia Otwarte Klatki, nosi znamiona znęcania się nad zwierzętami. Dlatego organizacja zdecydowała się złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

– tłumaczy reprezentujący fundację adwokat Zbigniew Krüger z kancelarii Krüger & Partnerzy.
Zabijanie zwierząt jest zakazane z wyjątkiem uboju, działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia epidemiologicznego czy zabicia zwierzęcia gospodarskiego z nakazu powiatowego lekarza weterynarii.

– informuje Krüger.

To co zrobić w przypadku konieczności bezzwłocznego uśmiercenia zwierząt? Przede wszystkim o potrzebie zakończenia cierpienia zwierzęcia musi zadecydować lekarz weterynarii bądź inne osoby wskazane przez ustawodawcę.

– wskazuje Krüger.

Rozporządzenie Rady (WE) nr 1099/2009 z dnia 24 września 2009 r. w sprawie ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania dopuszcza uderzenie w głowę jako jedną z metod uboju drobiu do pięciu kilogramów. Ale, jak twierdzi Krüger, ten przepis nie ma tu zastosowania.

– wyjaśnia prawnik.

Liczy się masa

Jak wynika z decyzji marszałka województwa lubuskiego, ferma w Sidłowie pod koniec 2017 r. mogła pomieścić jednorazowo ponad 120 tys. ptaków. Z dokumentu dowiadujemy się, że hodowla drobiu prowadzona jest w systemie grzędowym z naturalną ściółką. Kurniki mają być podzielone na pododdziały do karmienia i pojenia, spania oraz wypoczynku. Jako zaletę tego systemu wskazano, że warunki te są zbliżone do naturalnych warunków bytowania ptaków. W decyzji czytamy też, że „hodowla brojlerów związana jest nieodłącznie ze stratami, które pojawiają się w trakcie cyklu. Padłe zwierzęta gromadzone są w konfiskatorze, skąd na podstawie zawartej umowy są przekazywane firmie Fonteva Fishing Baits Sp. z o.o.”.

Dlaczego wśród brojlerów występuje tak wysoka śmiertelność, zapadalność na różne choroby oraz deformacje ciała? Ten typ użytkowy kur został tak wyselekcjonowany, by jak najszybciej urosnąć. Linie brojlerów wykorzystywane do hodowli w Polsce to Hubbard Flex, Cobb 500 i Ross 308, 508, 708, PM3. Masa kurcząt w piątym tygodniu odchowu to ok. 2,1 kg, a w szóstym tygodniu – ok. 2,7 kg. Tempo przyrostu ras hybrydowych jest nienaturalnie wysokie, co przekłada się na problemy zdrowotne ptaków. Cierpią one z powodu kalectwa – odczuwają ból, niektóre nie mogą stać. Chorują na liczne choroby układu krążenia, metaboliczne (niedotlenienie serca, przeciążenie wątroby), choroby mięśni, doznają bolesnych urazów (zerwania ścięgien, pęknięcia kości), a także częstszych zespołów nagłej śmierci – część tych przypadków utrwalono na filmie.

– tłumaczy Anna Iżyńska z Otwartych Klatek.

Cierpienie zwierząt gospodarskich jest trudno dostrzegalne, gdyż dochodzi do niego w miejscach trudno dostępnych dla postronnych. Trudno zatem zobrazować pełną skalę tego zjawiska. I jeszcze – jak zauważa Dawid Karaś ze Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ, ludzie wykazują mniejszą empatię w stosunku do zwierząt przeznaczonych do konsumpcji niż do domowych.

– wyjaśnia Dawid Karaś.

Trudno w tym kontekście wyrokować, jaki finał będzie miała opisywana przez nas historia.

Pomimo usilnych prób nie udało nam się skontaktować z właścicielką fermy w Sidłowie. Rozmawialiśmy natomiast z powiatowym lekarzem weterynarii Krzysztofem Węgrzynem. Jak wynika z przekazanych przez niego informacji, ostatnia kontrola dobrostanu na fermie przeprowadzona była 9 kwietnia 2018 r. i nie wykazała nieprawidłowości. Krzysztof Węgrzyn podkreślił również, że na fermę przyjeżdżają już zdrowe i wyselekcjonowane kurczaki. Dodał, że na miejscu nie powinno dochodzić do zabijania zwierząt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj